Siedząc spokojnie w salonie usłyszałam kroki. Pewnie szanowny Harry Styles
nareszcie zawitał do domu. Jestem z nim już od półtora roku a on zachowuje się
jak przyjaciel.Chciałam wstać i zobaczyć czy to na pewno on ale nie chciało mi
się podnosić swojego seksownego tyłeczka z kanapy.Była za wygodna i bardzo
dobrze mi na niej było.
-Harry to ty ?!- rzuciłam przełączając
kanał.
-Tak kochanie ja.A myślałaś,że kto porywacz ?
-Ta....w kuchni masz
obiad..
-Kochanie nie zjesz ze mną ?
-Jadłam już Harry..- westchnęłam i
starłam łzy z policzków.
-Słoneczko co się dzieje.Dlaczego
płaczesz?
-Nic... Harry.. Nic.
-Wiem,że coś się dzieje powiedz mi.
-Zauważyłeś, że już nie jest tak samo jak kiedyś ?
-Ale o co ci chodzi
?
-Zachowujemy się jak przyjaciele a nie jak para...- wstałam i podeszłam
bliżej niego.
-Dlaczego tak sądzisz.?
-Spójrz na nas... proszę... nic nie
jest tak jak kiedyś.. Harry. To koniec.
-Ale jak to (T.I) nie mów tak.Proszę
cię,nie odchodź
-Ja tak nie mogę..Lepiej będzie ci beze mnie. - chwyciłam
wcześniej naszykowaną walizkę i pocałowałam go po raz ostatni. Last first
kiss..
-Nie (T.I).Co ty robisz?Zostań!Moje,życie bez ciebie nie ma
sensu.Proszę cię zostań i nie opuszczaj mnie.
-Przykro mi.- pogładziłam go po
policzku i wyszłam. Tak po prostu.
Wiedziałam,że zrobiłam wielką krzywdę
jemu ale ja dalej tak nie mogłam żyć.To nie było już to samo uczucie co
wcześniej.Nie umiałam tak dalej z tym żyć.
Nie potrafiłam patrzeć jak co
wieczór idzie do klubu się zabawić a potem wraca z tekstem kochanie,
słoneczko.
to bolało bardzo mocno.Każdego wieczora próbowałam to w sobie
chować ale już dzisiaj nie wytrzymałam tego.Za dużo przeżyć i wszystkiego.Może
jak zmądrzeje to do niego wrócę ale coś bardzo wątpię w to co mówię.
Nowe
mieszkanie kupiłam już tydzień temu. Było na drugim końcu Londynu. Nikt o nim
nie wiedział. Oprócz mojej przyjaciółki.
Nie powiedziałam także reszcie One
Direction gdzie mieszkam bo za pewne wygadaliby się Harry'emu i nachodziłby
mnie a ja chcę teraz spokoju i ciszy.Chcę odpocząć od tego wszystkiego.Kocham
go mocno i będzie mi trudno zapomnieć o nim ale muszę jakoś sobie z tym
poradzić.
Weszłam na odpowiedni peron i rozejrzałam się dookoła. Nadjeżdżał
mój pociąg. Weszłam do niego zalana łzami. Przystanęłam przy szybie.
-Do
widzenia Harry....- moje ostatnie słowa w tym mieście.
Siedziałam zapłakana
a mój tusz za pewne już się rozmazał i zostały tylko czarne smugi po nim.Ludzie
patrzyli się na mnie jak na jakiegoś dziwaka ale co poradzić skoro miłość a do
tego zraniona miłość tak boli.Nikt nie pomoże mi z tym muszę sama sobie z tym
poradzić.
Po jakiejś godzinie dotarłam na miejsce. Uśmiechnęłam się krzywo
widząc nowe miasto. Moje mieszkanie mieściło się w samym środku czyli tuż przy
tym peronie. Pociągnęłam walizkę do odpowiedniego budynku. Wchodząc do
przestronnego holu przywitały mnie współczujące spojrzenia ludzi znajdujących
się na korytarzu. Odebrałam klucze i skierowałam się do swojego
pokoju.
Otworzyłam drzwi i ukazało mi się miłe i przytulne pomieszczenie.W
holu była komoda i półka na buty dalej na lewo była kuchnia a na prawo salon.W
głębi była łazienka i mój pokój.Będzie mi teraz ciężko i pusto tak samemu
zasypiać i wstawać.
Zawsze to Harry budził mnie zapachem kawy i pocałunkiem
w czoło. Na samo wspomnienie bo moich policzkach popłynęły kolejne dzisiaj
łzy.
Muszę wziąć się w garść i zapomnieć o nim.Nie mogę ciągle rozpamiętywać
tego co było bo nadal będę o nim pamiętać i moje serce nadal będzie
zranione
Wzięłam głęboki oddech i wtargnęłam do mojej nowej sypialni.
Położyłam walizkę na łóżku i zaczęłam wypakowywać rzeczy. Sięgnęłam też do
torebki gdzie znajdywał się mój telefon. 15 nieodebranych połączeń- Harry ; *.
Westchnęłam i położyłam telefon obok wsłuchując się w melodię nowego
dzwonka
Gdy moje ubrania znalazły się w szafie a walizka była na swoim
miejscu postanowiłam iść wziąć prysznic albo kąpiel.Wzięłam swoją piżamę i
czystą bieliznę.Skierowałam się do łazienki.
Rozebrałam się i spojrzałam w
lustro. Spuchnięta twarz, czarne od tuszu policzki, czerwone oczy. Cóż za
odmienność kolorów. Z kosmetyczki wyciągnęłam mleczko do zmywania makijażu.
Delikatnie przejechałam po skórze.
Już po paru razach zetknięcia wacika ze
skórą przybrała ona normalny kolor.Weszłam do wanny pełnej ciepłej
wody.Usiadłam i dopiero poczułam jak czuję się zmęczona i wszystko mnie
boli.Leżałam tak przez kilka chwil aż mój telefon zadzwonił.
Kolejny raz...
Przeszły mnie dreszcze. Gdy skończył dzwonić postanowiłam przesłuchać pocztę
głosową.Jak dobrze, że zawsze biorę telefon.. nawet do łazienki. Po wybraniu
odpowiedniej opcji rozbrzmiał nagrany głos Harolda.
,,(T.I)
kochanie,słoneczko gdzie jesteś.Martwię się o ciebie.Dlaczego mnie
opuściłaś.Proszę cię wróć do mnie.Bez ciebie moje życie nie ma sensu.Proszę
cię.(T.I) wróć '',Mówił cały zapłakany.Nie wiedziałam co mam już o tym
myśleć.Byłam w kropce a w głowie miałam mętlik.
Wyłączyłam telefon, wyszłam
z wanny i założyłam moją ulubioną koszulkę Harry'ego. Porwałam ją.. bez jego
wiedzy. Musiałam mieć coś aby zabijało mnie od środka. Niszczyło mnie miłością.
Wyszłam z łazienki zabierając telefon i położyłam się na łóżko.
Znowu po
moich policzkach zaczęły płynąć gorzkie i słone łzy.
Wdychałam zapach
Harry'ego znajdujący się na jego koszulce. Niszczył mnie od środka. Tego mi było
trzeba
Po chwili zamknęłam oczy i zasnęłam..
Śniło mi się,że biegnę przez
jakiś las.Coś albo ktoś gonił mnie.Potem przeniosłam się na jakiś most którym
nikt już nie jeździł.Zobaczyłam jakąś osobę która stoi na krawędzi
mostu.Przyjrzałam się dokładniej tej osobie i zobaczyłam,że jest to
Harry.Podbiegłam do nie go i krzyczałam aby nic nie robił ale nie posłuchał
mnie.Skoczył .A ja obudziłam się zalana potem
Bez wahania wstałam po telefon
i wystukałam na klawiaturze zdanie.
,,Proszę nie rób sobie niczego.. Wrócę
kiedyś. Obiecuję. Tylko funkcjonuj normalnie''
I nacisnęłam przycisk
wyślij.Nie wiem czemu to zrobiłam ale poczułam się w jakimś sensie
lepiej.
Tym razem z lekka spokojna położyłam się na łóżku. Ponownie
zasnęłam
Tym razem nie śniło mi się nic.Otworzyłam oczy,spojrzałam na
wyświetlacz swojego telefonu ale nic tam nie było.Żadnej wiadomości ani
nic.Spojrzałam w stronę okna.Świeciło słońce i ptaszki śpiewały ale mi jakoś
za bardzo nie chciało się wstawać wolałam poleżeć w łóżku przez cały
dzień.
Niestety... potrzeba kofeiny zwiększyła się. Wstałam zaspana jeszcze
i podreptałam do kuchni. Jak dobrze, że tydzień wcześniej zrobiłam zakupy.
Nasypałam do szklanki 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej, z lodówki wyjęłam mleko.
Zaczęłam gotować wodę. Po kilku minutach wrzątek wlałam do szklanki dodając
przy tym mleka. Odstawiłam czajnik. Wzięłam łyka zrobionej przed chwilą kawy i
skrzywiłam się lekko. Harry robił lepszą.. Z pianką. Ale jego nie ma. Przeze
mnie. Z kubkiem skierowałam się do laptopa. Weszłam na najgłupszy istniejący
portal na świecie gwiazunie.pl eehhh... otworzyłam pierwszą możliwą 'nowinę' o
chłopakach.
To co tam zobaczyłam.....nie chciało mi się w to wierzyć. ,,Harry
Styles idol nastolatek został rzucony przez (T.I).'' Zdenerwowana zamknęłam
stronę. Wstałam i chwyciłam komórkę. Jedna nowa wiadomość....
...od
Louis'a.Zdziwiłam się trochę,że to od niego. ,,(T.I) gdzie ty się
podziewasz.?!Każdy martwi się o ciebie a o Harry'm już lepiej nie
wspominać.Siedzi całymi dniami w swoim pokoju,nikogo tam nie wpuszcza,nic nie
je a jego jedynym pocieszeniem jest wódka.Tak wódka.Wysyła nas tylko po to aby
mu kupić alkohol.Wróć do nas.Proszę bo on się nam wykończy
tutaj.''
Zdenerwowana weszłam w spis kontaktów. Harry ; *. Nacisnęłam
zieloną słuchawkę i po 3 sygnałach zrozpaczona krzyknęłam do
telefonu.
-Słuchaj Harry. Weź się w garść. Mi też jest ciężko. Proszę zrób to
dla mnie.
Usłyszałam jakiś bełkot i nic więcej.Jednak się z nim nie dogadam w
taki sposób.
Zdenerwowana rozłączyłaś się i położyłam się na łóżku chowając
twarz w dłoniach.
Nerwowo myślałam nad tym co mam zrobić.Postanowiłam
spakować wszystkie swoje rzeczy i polecieć z powrotem do chłopaków.Nie mogłam
ich tak zostawić bo przecież to jest wyłącznie tylko moja wina.
,,Będę za 2
godziny''- napisałam sms'a do Louis'a. Szybko wskoczyłam przed szafę i
otworzyłam ja wrzucając wszystkie swoje ciuchy
Pół godziny potem znajdowałam
się już na peronie. Kupiłam bilet i wsiadłam do pociągu.
Siedziałam jak na
szpilkach.Chciałabym być już w Londynie.Musiałam jakoś się ogarnąć i spokojnie
czekać aż pociąg dojedzie na miejsce.Gdy będąc już na miejscu wzięłam
walizkę,wysiadłam z pociągu i zamówiłam taksówkę.Po 10 min przyjechała taksówka
którą zamówiłam wcześniej.Powiedziałam kierowcy gdzie ma jechać.Po 20 min
byliśmy na miejscu.Podziękowałam i zapłaciłam kierowcy.Wzięłam swoje walizki i
skierowałam się do drzwi.
Weszłam szybko do mojego i Harolda domu. Wbiegłam
do naszej sypialni i zobaczyłam go siedzącego do drzwi i gapiącego się na
okno.
-Louis jeśli to ty to proszę wyjdź. Nie mam ochoty słuchać kazań. I tak
jestem trzeźwy. -wysyczał nawet nie
Podeszłam do niego i nic nie mówiąc
przytuliłam się.Z moich oczu poleciały łzy.Zaczęłam płakać jak dziecko.Najpierw
Harry nie oddał uścisku ale po jakimś czasie przytulił mnie.
-To naprawdę ty
czy nie żyję i jestem w niebie ?- powiedział tuląc się w moje włosy. Od zawsze
je lubił.
-To na prawdę ja.Jestem tutaj ciałem i duszą.
-Ale.. przecież.
Wyjechałaś.
-Ale gdy usłyszałam od Lou co się dzieje postanowiłam
przyjechać.Martwiłam sie.
-Boże.. Prosze wybacz mi. Bądź ze mną. Na zawsze.
Wyjdź za mnie. Cokolwiek. Tylko zostań tu..- rozpłakał się i wtulił w moją
koszulkę
-Harry,spokojnie.Już nigdzie nie wyjeżdżam.Wiem,że popełniłam
wielki błąd.Nie zostawię ciebie ani nikogo więcej.Jesteś moim skarbem.
Nasze
usta złączyły się w namiętnym i pełnym pasji pocałunku. Tak bardzo mi go
brakowało. Ten pocałunek znaczył więcej niż kiedykolwiek. Złączył nas i nasze
dusze w jedność. Już na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz