wtorek, 1 stycznia 2013

Harry super romantyczny

Siedząc spokojnie w salonie usłyszałam kroki. Pewnie szanowny Harry Styles nareszcie zawitał do domu. Jestem z nim już od półtora roku a on zachowuje się jak przyjaciel.Chciałam wstać i zobaczyć czy to na pewno on ale nie chciało mi się podnosić swojego seksownego tyłeczka z kanapy.Była za wygodna i bardzo dobrze mi na niej było.
-Harry to ty ?!- rzuciłam przełączając kanał.
-Tak kochanie ja.A myślałaś,że kto porywacz ?
-Ta....w kuchni masz obiad..
-Kochanie nie zjesz ze mną ?
-Jadłam już Harry..- westchnęłam i starłam łzy z policzków.
-Słoneczko co się dzieje.Dlaczego płaczesz?
-Nic... Harry.. Nic.
-Wiem,że coś się dzieje powiedz mi.
-Zauważyłeś, że już nie jest tak samo jak kiedyś ?
-Ale o co ci chodzi ?
-Zachowujemy się jak przyjaciele a nie jak para...- wstałam i podeszłam bliżej niego.
-Dlaczego tak sądzisz.?
-Spójrz na nas... proszę... nic nie jest tak jak kiedyś.. Harry. To koniec.
-Ale jak to (T.I) nie mów tak.Proszę cię,nie odchodź
-Ja tak nie mogę..Lepiej będzie ci beze mnie. - chwyciłam wcześniej naszykowaną walizkę i pocałowałam go po raz ostatni. Last first kiss..
-Nie (T.I).Co ty robisz?Zostań!Moje,życie bez ciebie nie ma sensu.Proszę cię zostań i nie opuszczaj mnie.
-Przykro mi.- pogładziłam go po policzku i wyszłam. Tak po prostu.
Wiedziałam,że zrobiłam wielką krzywdę jemu ale ja dalej tak nie mogłam żyć.To nie było już to samo uczucie co wcześniej.Nie umiałam tak dalej z tym żyć.
Nie potrafiłam patrzeć jak co wieczór idzie do klubu się zabawić a potem wraca z tekstem kochanie, słoneczko.
to bolało bardzo mocno.Każdego wieczora próbowałam to w sobie chować ale już dzisiaj nie wytrzymałam tego.Za dużo przeżyć i wszystkiego.Może jak zmądrzeje to do niego wrócę ale coś bardzo wątpię w to co mówię.
Nowe mieszkanie kupiłam już tydzień temu. Było na drugim końcu Londynu. Nikt o nim nie wiedział. Oprócz mojej przyjaciółki.
Nie powiedziałam także reszcie One Direction gdzie mieszkam bo za pewne wygadaliby się Harry'emu i nachodziłby mnie a ja chcę teraz spokoju i ciszy.Chcę odpocząć od tego wszystkiego.Kocham go mocno i będzie mi trudno zapomnieć o nim ale muszę jakoś sobie z tym poradzić.
Weszłam na odpowiedni peron i rozejrzałam się dookoła. Nadjeżdżał mój pociąg. Weszłam do niego zalana łzami. Przystanęłam przy szybie.
-Do widzenia Harry....- moje ostatnie słowa w tym mieście.
Siedziałam zapłakana a mój tusz za pewne już się rozmazał i zostały tylko czarne smugi po nim.Ludzie patrzyli się na mnie jak na jakiegoś dziwaka ale co poradzić skoro miłość a do tego zraniona miłość tak boli.Nikt nie pomoże mi z tym muszę sama sobie z tym poradzić.
Po jakiejś godzinie dotarłam na miejsce. Uśmiechnęłam się krzywo widząc nowe miasto. Moje mieszkanie mieściło się w samym środku czyli tuż przy tym peronie. Pociągnęłam walizkę do odpowiedniego budynku. Wchodząc do przestronnego holu przywitały mnie współczujące spojrzenia ludzi znajdujących się na korytarzu. Odebrałam klucze i skierowałam się do swojego pokoju.
Otworzyłam drzwi i ukazało mi się miłe i przytulne pomieszczenie.W holu była komoda i półka na buty dalej na lewo była kuchnia a na prawo salon.W głębi była łazienka i mój pokój.Będzie mi teraz ciężko i pusto tak samemu zasypiać i wstawać.
Zawsze to Harry budził mnie zapachem kawy i pocałunkiem w czoło. Na samo wspomnienie bo moich policzkach popłynęły kolejne dzisiaj łzy.
Muszę wziąć się w garść i zapomnieć o nim.Nie mogę ciągle rozpamiętywać tego co było bo nadal będę o nim pamiętać i moje serce nadal będzie zranione
Wzięłam głęboki oddech i wtargnęłam do mojej nowej sypialni. Położyłam walizkę na łóżku i zaczęłam wypakowywać rzeczy. Sięgnęłam też do torebki gdzie znajdywał się mój telefon. 15 nieodebranych połączeń- Harry ; *. Westchnęłam i położyłam telefon obok wsłuchując się w melodię nowego dzwonka
Gdy moje ubrania znalazły się w szafie a walizka była na swoim miejscu postanowiłam iść wziąć prysznic albo kąpiel.Wzięłam swoją piżamę i czystą bieliznę.Skierowałam się do łazienki.
Rozebrałam się i spojrzałam w lustro. Spuchnięta twarz, czarne od tuszu policzki, czerwone oczy. Cóż za odmienność kolorów. Z kosmetyczki wyciągnęłam mleczko do zmywania makijażu. Delikatnie przejechałam po skórze.
Już po paru razach zetknięcia wacika ze skórą przybrała ona normalny kolor.Weszłam do wanny pełnej ciepłej wody.Usiadłam i dopiero poczułam jak czuję się zmęczona i wszystko mnie boli.Leżałam tak przez kilka chwil aż mój telefon zadzwonił.
Kolejny raz... Przeszły mnie dreszcze. Gdy skończył dzwonić postanowiłam przesłuchać pocztę głosową.Jak dobrze, że zawsze biorę telefon.. nawet do łazienki. Po wybraniu odpowiedniej opcji rozbrzmiał nagrany głos Harolda.
,,(T.I) kochanie,słoneczko gdzie jesteś.Martwię się o ciebie.Dlaczego mnie opuściłaś.Proszę cię wróć do mnie.Bez ciebie moje życie nie ma sensu.Proszę cię.(T.I) wróć '',Mówił cały zapłakany.Nie wiedziałam co mam już o tym myśleć.Byłam w kropce a w głowie miałam mętlik.
Wyłączyłam telefon, wyszłam z wanny i założyłam moją ulubioną koszulkę Harry'ego. Porwałam ją.. bez jego wiedzy. Musiałam mieć coś aby zabijało mnie od środka. Niszczyło mnie miłością. Wyszłam z łazienki zabierając telefon i położyłam się na łóżko.
Znowu po moich policzkach zaczęły płynąć gorzkie i słone łzy.
Wdychałam zapach Harry'ego znajdujący się na jego koszulce. Niszczył mnie od środka. Tego mi było trzeba
Po chwili zamknęłam oczy i zasnęłam..
Śniło mi się,że biegnę przez jakiś las.Coś albo ktoś gonił mnie.Potem przeniosłam się na jakiś most którym nikt już nie jeździł.Zobaczyłam jakąś osobę która stoi na krawędzi mostu.Przyjrzałam się dokładniej tej osobie i zobaczyłam,że jest to Harry.Podbiegłam do nie go i krzyczałam aby nic nie robił ale nie posłuchał mnie.Skoczył .A ja obudziłam się zalana potem
Bez wahania wstałam po telefon i wystukałam na klawiaturze zdanie.
,,Proszę nie rób sobie niczego.. Wrócę kiedyś. Obiecuję. Tylko funkcjonuj normalnie''
I nacisnęłam przycisk wyślij.Nie wiem czemu to zrobiłam ale poczułam się w jakimś sensie lepiej.
Tym razem z lekka spokojna położyłam się na łóżku. Ponownie zasnęłam
Tym razem nie śniło mi się nic.Otworzyłam oczy,spojrzałam na wyświetlacz swojego telefonu ale nic tam nie było.Żadnej wiadomości ani nic.Spojrzałam w stronę okna.Świeciło słońce i ptaszki śpiewały ale mi jakoś za bardzo nie chciało się wstawać wolałam poleżeć w łóżku przez cały dzień.
Niestety... potrzeba kofeiny zwiększyła się. Wstałam zaspana jeszcze i podreptałam do kuchni. Jak dobrze, że tydzień wcześniej zrobiłam zakupy. Nasypałam do szklanki 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej, z lodówki wyjęłam mleko. Zaczęłam gotować wodę. Po kilku minutach wrzątek wlałam do szklanki dodając przy tym mleka. Odstawiłam czajnik. Wzięłam łyka zrobionej przed chwilą kawy i skrzywiłam się lekko. Harry robił lepszą.. Z pianką. Ale jego nie ma. Przeze mnie. Z kubkiem skierowałam się do laptopa. Weszłam na najgłupszy istniejący portal na świecie gwiazunie.pl eehhh... otworzyłam pierwszą możliwą 'nowinę' o chłopakach.
To co tam zobaczyłam.....nie chciało mi się w to wierzyć. ,,Harry Styles idol nastolatek został rzucony przez (T.I).'' Zdenerwowana zamknęłam stronę. Wstałam i chwyciłam komórkę. Jedna nowa wiadomość....
...od Louis'a.Zdziwiłam się trochę,że to od niego. ,,(T.I) gdzie ty się podziewasz.?!Każdy martwi się o ciebie a o Harry'm już lepiej nie wspominać.Siedzi całymi dniami w swoim pokoju,nikogo tam nie wpuszcza,nic nie je a jego jedynym pocieszeniem jest wódka.Tak wódka.Wysyła nas tylko po to aby mu kupić alkohol.Wróć do nas.Proszę bo on się nam wykończy tutaj.''
Zdenerwowana weszłam w spis kontaktów. Harry ; *. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i po 3 sygnałach zrozpaczona krzyknęłam do telefonu.
-Słuchaj Harry. Weź się w garść. Mi też jest ciężko. Proszę zrób to dla mnie.
Usłyszałam jakiś bełkot i nic więcej.Jednak się z nim nie dogadam w taki sposób.
Zdenerwowana rozłączyłaś się i położyłam się na łóżku chowając twarz w dłoniach.
Nerwowo myślałam nad tym co mam zrobić.Postanowiłam spakować wszystkie swoje rzeczy i polecieć z powrotem do chłopaków.Nie mogłam ich tak zostawić bo przecież to jest wyłącznie tylko moja wina.
,,Będę za 2 godziny''- napisałam sms'a do Louis'a. Szybko wskoczyłam przed szafę i otworzyłam ja wrzucając wszystkie swoje ciuchy
Pół godziny potem znajdowałam się już na peronie. Kupiłam bilet i wsiadłam do pociągu.
Siedziałam jak na szpilkach.Chciałabym być już w Londynie.Musiałam jakoś się ogarnąć i spokojnie czekać aż pociąg dojedzie na miejsce.Gdy będąc już na miejscu wzięłam walizkę,wysiadłam z pociągu i zamówiłam taksówkę.Po 10 min przyjechała taksówka którą zamówiłam wcześniej.Powiedziałam kierowcy gdzie ma jechać.Po 20 min byliśmy na miejscu.Podziękowałam i zapłaciłam kierowcy.Wzięłam swoje walizki i skierowałam się do drzwi.
Weszłam szybko do mojego i Harolda domu. Wbiegłam do naszej sypialni i zobaczyłam go siedzącego do drzwi i gapiącego się na okno.
-Louis jeśli to ty to proszę wyjdź. Nie mam ochoty słuchać kazań. I tak jestem trzeźwy. -wysyczał nawet nie
Podeszłam do niego i nic nie mówiąc przytuliłam się.Z moich oczu poleciały łzy.Zaczęłam płakać jak dziecko.Najpierw Harry nie oddał uścisku ale po jakimś czasie przytulił mnie.
-To naprawdę ty czy nie żyję i jestem w niebie ?- powiedział tuląc się w moje włosy. Od zawsze je lubił.
-To na prawdę ja.Jestem tutaj ciałem i duszą.
-Ale.. przecież. Wyjechałaś.
-Ale gdy usłyszałam od Lou co się dzieje postanowiłam przyjechać.Martwiłam sie.
-Boże.. Prosze wybacz mi. Bądź ze mną. Na zawsze. Wyjdź za mnie. Cokolwiek. Tylko zostań tu..- rozpłakał się i wtulił w moją koszulkę
-Harry,spokojnie.Już nigdzie nie wyjeżdżam.Wiem,że popełniłam wielki błąd.Nie zostawię ciebie ani nikogo więcej.Jesteś moim skarbem.
Nasze usta złączyły się w namiętnym i pełnym pasji pocałunku. Tak bardzo mi go brakowało. Ten pocałunek znaczył więcej niż kiedykolwiek. Złączył nas i nasze dusze w jedność. Już na zawsze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz