czwartek, 1 sierpnia 2013

Hejka ! Wita was wiecznie szczęśliwa :D

Hej kochani :) Mam na imię Pamela i od dziś będę dodawała dla was imaginy , macie kilka ciekawostek o mnie tak na dobry początek ;)
1. Jak już wiecie mam na imię Pamela , moje drugie imię to Halina ( po babci )
2. Jeszcze kilka miesięcy temu prowadziłam własnego bloga
3. Mój Twitter https://twitter.com/Be_Happy_4ever_
4. Moją największą miłością jest muzyka <3 p="">5 . Oprócz śpiewania uwielbiam też rysować

To tyle żeby was nie zanudzać ;) jak chcecie coś jeszcze o mnie wiedzieć to piszcie na aska http://ask.fm/Chojrakowa 

niedziela, 14 lipca 2013

Imagin

Minęło tyle lat od pierwszego cięcia. Pierwszych cięć i za równo ostatnich. Nie pomogło. A miało być tak lekko, spokojnie. Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Miejsce zamieszkania, nowa szkoła, nowi ludzie, nowa miłość. Wiele wylanych łez ale nigdy przelanej krwi. Po tym stałam się silniejsza. Choć jedna r...ęka wygrała a druga będzie przegraną przez całe życie. Szkoda, że to się tak potoczyło. Są i plusy bo stałam sie silniejsza, bardziej pewna swoich wartości. Nie stoję już w miejscu, żyję a nie istnieje. Wiele zmieniło się kiedy spotkałam Go. Błękitne oczy i blond czupryna. Niby nic niezwykłego ale miał w sobie to coś. Coś co przyciągało dziesiątki dziewczyn. Dołączył do nas do szkoły w połowie roku. Nikt o nim nic nie wiedział. Był skrytym chłopakiem. I chyba to tak mnie w nim pociągało. Chodziliśmy razem na zajęcia z grania na gitarze. Dziwne bo po kilku miesiącach nie słyszałam ani razu jak się odzywa. Nawet nauczyciele go nie pytali. W porównaniu do mnie, bo zawsze byłam i będę kozłem ofiarnym w takich sprawach. Lecz pewnego dnia wszystko się zmieniło. Wracając z zajęć zaczepiło mnie kilku typów. Starszych. Silniejszych. Pijanych. Cholernie sie przestraszyłam, jak zbliżali się coraz bardziej. Nagle usłyszałam krzyk zza pleców. Popaprańcy uciekli, dziwne po jednym krzyknięciu. Widać jacy męscy. Blondyn podszedł do mnie. Spytał czy wszystko okej, i odprowadził mnie do domu. To było miłe. Umówiliśmy się na kolejne spotkanie, i kolejne. I tak wyszło że jesteśmy razem. Pomimo wzlotów i upadków. I pomimo jego tajemnicy. Że jest sławny. Ma zespół a szkołą to tylko przykrywka aby znaleźć osobę która nie leci na jego kasę. Ehhh historia jak z bajki, albo programu w tv.

piątek, 24 maja 2013

Przeczytaj

Muzyka


Zawsze zastanawiałam się po co żyć i powiem szczerze że nie wiedziałam tego do teraz. Teraz ,kiedy stoję nad przepaścią widzę jego sens .

-Obudziłam się i popatrzyłam na pustą poduszkę obok . Myśl że jeszcze 2 dni temu tam  byłeś doprowadzała mnie to wariacji na tle nerwicowym . Tęsknie za zapachem Twoich  perfum , prześlicznymi tęczówkami . Nie wiem czy może też tak teraz masz tak samo , ale ja nie mogę już z tym walczyć . Na odchodnym dałam ci do zrozumienia że nie zadzwonię ale nie radzę sobie ze swoim życiem , bez ciebie jest puste i oziębłe . Jest 15 po 1:00 jestem całkiem sama i po prostu potrzebuję cię teraz . I szczerze mówiąc nie wiem co zrobię bez ciebie. Pomyślisz teraz że jestem jakąś wariatką dzwonię o 1:00 tylko żeby powiedzieć ci że to ja. Pamiętasz tę polanę tuż za moim domem ? A 14 lutego tamtego roku ? kiedy powiedziałam że nienawidzę walentynek to tylko dlatego że nie miałam ich z kim spędzać . A nasze idiotyczne wpisywanie tekstów to translatora gogle ? A jak zamknęłyśmy cię razem z Dan w damskiej toalecie a pani ,która weszła żeby sprawdzić co się dzieje nie zauważyła cię ? Jak wpadłeś na moje urodziny mimo że miałeś wtedy trasę , myślałam że Directionerki mnie pozabijają że zabieram im  idola, ale one cieszyły się naszym szczęściem .Kiedy mówiłeś żebym nie przejmowała się rzeczami , których nigdy nie zmienię ?A kiedy wpadliśmy do klubu udając hrabiankę i księcia ? Wiem nawijam już 4 minuty 25 sekund i 77 setnych i prawdopodobnie marnuję twój cenny czas więc teraz naprawdę przysięgam nigdy już nie zadzwonię.

-(TI), proszę zacznijmy wszystko od nowa ...

Teraz kiedy patrzę na to z perspektywy tego cholernego czasu widzę że moim największym błędem było puszczenie cię te 6 miesięcy temu po ten cholerny sweter , który tak mi się podobał . Zawsze wiedziałam że masz wspaniały gust , znalazłeś go i kupiłeś następnego dnia . Teraz pozostaje pytanie : Za jaką cenę ?

Więc na tym kończy się moja historia , dobiegła aż do dziś . Tego pamiętnego dnia kiedy to wszystko skończę , bez żadnego bólu , z czystą kartą .

- Obiecuję że będę ci że za chwilę się spotkamy – powiedziałam i skoczyłam w daleką otchłań...

czwartek, 2 maja 2013

Więc mamy 1.osobę

@Ada Styles  pierwsza dodała konentarz więc dla niej imagin ale wcześniej mam inną wiadomość dodam imagin z Hazzą w formie listu mam nadziejąże się spodoba . Życzę miłej majówki .=) Lou

wtorek, 16 kwietnia 2013

Prośba

Błagam dodawajcie komentarze to motywuje do dalszej pracy . Więc pierwsze 3 osoby , które dodają komentarz dostają imagina so come on guys !!**

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Zerrie

Kochani , Kochane obiegła nas (konkretnie mnie ) wiadomość że to już koniec Zerrie i jak myślicie prawda czy nie ja już sama nie wiem w co wierzę

Dobra wiadomość!

Kochani !!!!!11 Mam wspaniałą wiadomość
.

.
.
..
.
.
.
.
.
.

.
..
.
.
.
.
.
.
.
.

..
.

.
.
.
.
. Mamy nową adminkę!!!!!!







Karolina od dziś będzie mi pomagać i będzie podpisywać sie -Stasiu

niedziela, 13 stycznia 2013

też nie mój ale jest taki piękny

#muzyka - jeżeli się skończy, klikamy replay. :)
Deszcz padał jak nigdy przedtem, a pioruny uderzały z każdej strony. Wiatr kołysał szaleńczo mocno koronami drzew, a on stał pośrodku ciemnego lasu krzycząc histerycznie w stronę nieba.
-Czemu mnie zostawiłaś?! Odeszłaś bez słowa...
Z jego oczy wypływała łza, za łzą. Nie rozumiał swojego losu. Dlaczego gdy wszystko zaczęło się układać,
najważniejsza osoba w jego życiu odeszła do nieba, wyszła z domu już nigdy nie wracając.
Bezsilnie upadł na ziemię i schował zapłakaną twarz w dłonie.
-Ja Cię potrzebuję, - załkał i wyjął z kieszeni swojej granatowej artykuł wycięty z czarno-białej gazety. "Nieszczęśliwy wypadek czy może zamierzony odruch? Narzeczona Tomlinson'a zginęła w wypadku samochodowym"
Spoglądał na jej zdjęcie z miłością, tęsknotą ale i cierpieniem. Chciał znów usłyszeć jej aksamitny głos łagodzący dusze, poczuć jej dotyk, zapach oraz smak jej ponętnych, różowych ust albo chociaż znać powód jej ucieczki.
-Lou..- cichy dźwięk rozniósł się po lesie, obijając echem o pnie wysokich drzew.
Chłopak podniósł głowę i rozejrzał się - nikogo nie było.
-Loueh... - dźwięk stał się bardziej wyraźny, a oczy chłopaka znacznie się powiększyły.
-To nie możliwe...- powiedział cicho z niedowierzaniem.
-To na prawdę ja, .
-To nie możliwe - powtórzył jednak tym razem głośnej spoglądając w dal przerażonym wzrokiem.
-Idź dalej.
W jego umyśle błądziło tak wiele myśli na raz. Zdrowy rozsądek mówił, że to tylko omamy - w końcu, ona..ona nie żyje, ale coś w środku, w jego sercu mówiło, że musi jej posłuchać.
To wszytko wydawało się takie nierealne, jednak jak to mówią "Idź za głosem serca".
Powoli wstał, drżąc każdą częścią ciała i niepewnie postawił pierwszy krok.
Każdy kolejny coraz bardziej przybliżał go do celu. Bał się jak nigdy przedtem, ale nie potrafił oprzeć się tej pokusie jakim była Ona - jego ukochana
Wiatr rozwiewał jego włosy na wszystkie strony, a mróz dawał się we znaki sprawiając że jego poliki zaczerwieniły się, a ręce skostniały.
Spojrzał przed siebie. Ujrzał wielką, czarną, lekko uchyloną bramę.
-Idź dalej.. - powiedziała, i tak zrobił.
Pchnął mocno metalowe wrota, które mocno zaskrzypiały atakując jego uszy.
Nie wiedząc kiedy znalazł się w starym budynku.
Pomieszczenie w którym się znajdował wyglądało niebywale pięknie i tajemniczo. Białe, przebarwione ściany ozdobione były zniszczonymi, wielkimi obrazami. Wnętrze oświetlały pozapalane świeczki w wielkich, złotych pochodniach. Ziemia wyłożona była czerwonym dywanem, na którym znajdowały się błotne ślady czyiś stóp. Chłopak szedł dalej. Z sufitów zwisały kremowe oraz białe, podarte materiały.
Nagle usłyszał...dźwięk fortepianu. Czyste brzmienie płynące z jego wnętrza.
Chłopak niczym w amoku ruszył na poszukiwanie źródła akompaniamentu. Wszedł po zniszczonych, marmurowych schodach trzymając się z masywną poręcz.
-Gdzie jesteś? - pytał pod nosem zdesperowany.
Wiedział że to ona. Wiedział to. Tylko jej palce potrafi wyczynić takie cuda z klawiszami instrumentu.
Tylko tak mogła.
Skierował się korytarzem na prawo. Na przeciw znajdowały się wielkie, drewniane drzwi z kluczem w zamku.
Louis z prędkością światła znalazł się już obok i przekręcił klucz w prawo. Drżącą ręką złapał za miedzianą klamkę i z sercem w gardle pociągnął ją do dołu.
Niepewnie wszedł przez próg.
-Witaj Loueh.. - usłyszał.
Spojrzał w stronę z której przybył głos.
- ..- szepnął, a jego ciało ogarnęła fala dreszczy, euforii a zarazem przerażenia. - Jak to możliwe? - spytał spoglądając na jej włosy opadające na odsłonięte ramiona; długie, zgrabne nogi wyłaniające się spod kremowej, podartej sukienki; na jej lekko rozwarte, ponętne usta oraz w głębie jej oczu - widział w nich coś, za czym tak bardzo tęsknił, miłość.
-Nie bój się mnie ... - powiedziała, wstając.
-Ale jak..? - pytał nie dowierzając i cofając się nieco w tył.
-Nie zadawaj pytań, Lou...
-Nie możliwe - odparł Tomlinson walcząc sam z sobą. Przecież ona nie żyje, ale zarazem jest taka prawdziwa.
Dziewczyna zaśmiała się delikatnie.
-Jestem tu dla Ciebie, obiecałam że zawsze będę.
Zaczęła iść w jego stronę, a w jego oczach zbierały się łzy bólu.
-Ja też tęsknie, Lou. Brakuje mi cholernie wszystkiego co z Tobą związane. Chcę znów słuchać twojego śmiechu, spoglądać w twoje oczu i czuć twój czuły dotyk, jak kiedyś.
Ostanie słowa wyszeptała prosto w jego twarz. Chłopak stał w bezruchu. Nie wiedział co ma zrobić, a widząc jego reakcję, dotknęła swoją dłonią jego policzka. Dreszcz obiegł ciało chłopaka, a serce jakby przestało bić.
-Czujesz to, Lou? Jestem tu, tak jak byłam zawsze. Znów możesz mnie poczuć. Nie zmarnuj tej szansy.
Chłopak zamrugał kilkakrotnie oczami i nie wierząc sam sobie, zetknął ich czoła, a następnie delikatnie musnął jej rozgrzane, pełne usta. Poczuł to co kiedyś.
Z większą zachłannością całował jej zgłodniałe jego smaku wargi, ożywiając kolejne doznania w swoim organizmie. Swoje dłonie wplótł w jej wilgotne, potargane włosy. Pragnął jej bliskości, a z drugiej strony uważał to za obłęd.
Dotykał ją po całym ciele, rozkoszując się chwilą. Szeptał do ucha jak bardzo tęskni.
-Louis! - w domu rozbrzmiał czyjś głos. - Gdzie jesteś?! - Chłopak poznał te głosy. To Zayn i Harry.
Nagle poczuł, jak coś szarpie jego ramieniem.
-Zostawcie mnie! nie zostawiaj mnie! - krzyczał histerycznie.
-Louis! Tu nikogo nie ma! - próbował wytłumaczyć mu jeden z nich.
-Ona tu jest! Nie widzisz jej!? Czuje jej dotyk! - łzy płynęły strumieniami z jego spuchniętych oczu.
Zayn stanął przed chłopakiem łapiąc go rękoma mocno za policzki.
-Lou, spójrz na mnie - powiedział spokojnie - Louis. Uspokój się.
Chłopak zamilkł.
-Jej tu nie ma. - odparł cicho.
Louis zaczął kręcić głową, zaprzeczając.
-Shhh...Ale spokojnie, Louis. Ona na Ciebie czeka. Kocha Cię i będzie przy Tobie - ale duszą, Tommo.
Po tych słowach brunet rzucił mu się w objęcia i zaczął mocno płakać.
-Ja już nie daje rady - przyznał, łkając.
-Dasz radę, Lou - powiedział Harry - Obiecywałeś jej, że dasz radę, choćby nie wiadomo co się miało stać, pamiętasz?
Te słowa podziały na chłopaka niczym zimna woda. Oprzytomniał i zdał sobie sprawę, że obiecał jej to. Nie może jej zawieść.
-Chodźmy stąd - powiedział, a po chwili trójka przyjaciół w niezbyt przyjemnych nastrojach udała się w drogę powrotną do domu.

Kiedy przyjaciele wrócili do domu Louis od razu pomaszerował do swojego pokoju. Zakluczył drzwi i rzucił się na łózko.
Zawsze kiedy mówią o miłości jest pełno radości, szczęścia i śmiechu. Nikt nigdy nie wspomniał, że może ona mieć negatywne skutki. Nie powiedziano mi , że kiedy ona odejdzie zacznie się ból i cierpienie.
-Dam radę, . Dla Ciebie zrobię wszystko - powiedział i zamknął przekrwione od płaczu oczy w celu zaśnięcia.

sobota, 12 stycznia 2013

Dla mojej Belli ona wie kto to

-I nigdy więcej mnie nie dotykaj.-szepnął, gdy próbowała chwycić jego rękę.
-Liam!-krzyknęła gdy odsunął się od niej na kilka kroków.
...-Nie. Znikaj z mojego życia.
-Nie możesz! Słyszysz?! Nie możesz...-płakała osuwając się na kolana i patrząc na znikające za drzwiami plecy chłopaka.

To był sobotni wieczór. Jeden z tych ciepłych, lubianych przez wszystkich wieczorów. Gdy młodzież imprezowała, a alkohol lał się strumieniami.
Ona siedziała w kuchni, na podłodze, i płakała. W dłoniach ściskała kawałek plastiku z dwoma błękitnymi kreseczkami. To było Jego dziecko. Jego i nikogo innego... A ona... Wyciągnęła dłoń po telefon. Wybrała numer i nacisnęła zieloną słuchawkę.
-Louis, przyjedź. Przyjedź, błagam.-dławiła się prosząc przyjaciela.
-Bella? To t...
Rozłączyła się. Wstrząsały nią dreszcze i kolejne wybuchy płaczu.
-Nieee!-wrzasnęła zrozpaczona i rzuciła plastikowym prostokątem o ścianę.-Niee. Nie. Niee.
W głowie rozbrzmiała jej przysięga, którą złożył po kilku miesiącach znajomości. "Nie odejdę, nigdy cię nie zostawię. Nie skrzywdzę ani ciebie, ani nikogo kto będzie ci bliski. Będziemy zawsze. Na zawsze razem."

Lou wbiegł do ciemnego domu. Martwił się o Bellę. To co działo się między nią a Liamem wymykało się wszystkim spod jakiejkolwiek kontroli. Usłyszał płacz i trzaski tłuczonego szkła. Pobiegł do kuchni.
-Bella! Co ty wyprawiasz!-krzyknął i podbiegł do przyjaciółki.
-Niee...-chlipnęła.
-Co ty robisz, dziewczyno. No już. Już dobrze.-mocno ją objął i zaczął uspokajać.-Już jestem. Już dobrze.
Abstrakcyjny widok. Dwoje ludzi, siedzących na podłodze, w odłamkach szkła i kroplach krwi, tulących się do siebie. Szkoda tylko, że chłopak był niewłaściwą osobą na niewłaściwym miejscu.

Drzwi otworzyły się cicho i Liam wszedł do domu. Usłyszał płacz i głos Tommo:
-Bella, no już, już dobrze. Uspkój się. Co się stało? Maleńka, gdzie Liam? Co się między wami zdarzyło?
Stanął w drzwiach kuchni i oniemiał. Szkło. Tysiące maleńkich odłamków. Krew. Mnóstwo plam.
-Ja je zabiłam!-zapłakała.-Zabiłam je! Rozumiesz?! Zabiłam je!-krzyczała bijąc chłopaka pięściami.
-Bella, kogo zabiłaś?
-Zabiłam je...-zaszlochała i wskazała palcem ścianę.
Liam gwałtownie się cofnął. A więc to tak. To z nim go zdradzała. Z jego przyjacielem. Usłyszał kroki, a potem zduszony głos:
-Jasna cholera.

-Bel, byłaś w ciąży?-Louis patrzył na dziewczynę z przerażeniem.
-On odszedł. Ja nie miałam siły. Obiecał, że nigdy tego nie zrobi. Zniknął. Ja potknęłam się... Spadłam ze schodów... Ja wiedziałam już w tedy... Chciałam mu powiedzieć... Ale on... A teraz... Nie ma... Zabiłam...
Liam usłyszał kolejny brzęk szkła.

-Bella, nosiłaś nasze dziecko?-stanął w progu, ze splecionymi na klatce piersiowej dłońmi.
-Liam...-szepnęła patrząc na jego sylwetkę.
-Pytałem, czy byłaś w ciąży.-rzucił twardo.
-Liam ja nie...
-Nic już nie mów.-podszedł do szuflady.-To i tak nic nie zmieni. Paiętasz co ci obiecałem?-zapytał.
-Że zawsze będziemy razem.-wyszeptała.
-Właśnie. Obiecałem, że zawsze będziemy razem.-wyciągnął z szuflady nóż.-A skoro ono już nie żyje... To chyba czas na nas.-wyszeptał i pchnął ją nożem.
Powietrze przeszył krzyk bólu i rozpaczy. Nim Lou zdążył zrobić krok chłopak wbił nóż w swój brzuch. Krew lała się strumieniami. Wszystko było bordowe. Liam podczołgał się do dziewczyny i wyszeptał:
-Nie umiałem żyć bez ciebie. A skoro nie potrafiliśmy razem być żyjąc, może uda nam się to po śmierci.
A potem złożył na jej ustach ostatni pocałunek.
 

24480 minut nie jest mój ale jest pięlny

24480 minut



Tłum ludzi, zimne światło, szmer rozmów i odgłos hamującego metra. Nagle wszystko ustaje. Podnoszę się i wysiadam. Pustka. Ani jednej żywej duszy, przynajmniej tak mi się wydaje. Nagle dostrzegam w oddali leżącą na torach postać. Do moich uszu dociera niezwykły dźwięk. Ten ktoś właśnie czeka na śmierć, szarpiąc struny gitary. Mogłabym przysiąc, to najwspanialsza melodia jaką kiedykolwiek dane mi było usłyszeć, w moim krótkim siedemnastoletnim życiu. Zatapiam się w cichuteńkim głosie, który pochodzi z ust samego anioła. Chwilę się przyglądam, zastanawiam się dlaczego ktoś chciałby umrzeć, jak można popełnić samobójstwo, przecież całe życie jeszcze przed nami. Zdaję sobie sprawę z powagi tej sytuacji. Ogromny ciężar spada na me ramiona. Czuję jakby Bóg właśnie wystawiał mnie na próbę, dał mi do spełnienia misję - przygarnąć zbłąkaną duszę tego człowieka do swego serca i pomóc jej dobić do bezpiecznej przystani. Jakbym ratując jego, miała uratować samą siebie. Podbiegam do niego, wpatruję się w tą nieskazitelnie piękną twarz. Nic nie mówię, dlaczego do cholery nic nie mówię, nie krzyczę?! Ja.. nie potrafię. Nie mam w sobie a tyle sił, jedyne co w tej chwili udaje mi się wykrzesać to blady uśmiech i cichy szept 'zostań, zostań dla mnie'. Wreszcie dociera do mnie jasne światło, gdzieś z głębi tunelu. Poziom adrenaliny wzrasta, ogarnia mnie panika. Ostatnie słowa. 'Proszę, zostań'. Chłopak przestaje grać, kładzie gitarę obok, unosi się, nasze tęczówki się spotykają. Niesamowite niebieskie oczy, w których mogłabym tonąć codziennie. Za późno, metro jest zbyt blisko. 'Nie zdąży' - myślę. Cały świat nagle się zatrzymuje. Odwracam głowę, nie chcę być świadkiem tak okrutnego zdarzenia. Próbuję wbić sobie do głowy, że to tylko sen, zaraz się obudzę, wsunę na nogi kapcie i wejdę do przepełnionej słońcem kuchni, gdzie czekać będzie na mnie gorąca kawa. Zaczynam płakać, upadam na kolana, nie potrafię się podnieść, dlaczego akurat ja? Dlaczego akurat ja musiałam być w pobliżu? Moja histeria zagłusza wszystko. Boję się odwrócić, boję się tego widoku. A może tylko mi się zdawało, może tam nikogo nie ma? Po kilkunastu minutach, które wydawały mi się niemalże wiecznością, gdy nie mam siły by płakać, wyciągam telefon. Cała roztrzęsiona wykręcam numer. Ale właściwie... gdzie ja dzwonię? 'Komisariat policji w Londynie, słucham?' - słyszę ostry głos w słuchawce. Jedyne co pamiętam dalej to ja, zawinięta w koc, zmarznięta do szpiku kości. Ściskam w rękach gitarę zroszoną jego krwią. Tą samą gitarę, na której strunach, jeszcze godzinę temu tańczyły jego palce. Czekam przed wejściem do metra razem z policją i tłumem gapiów. Ktoś zadaje mi pytania, słyszę przekrzykujących się dziennikarzy, ale to wszystko dociera do mnie powoli, jakbym znajdowała się pod wodą. Czuję, że ktoś próbuje odebrać mi instrument, kłamię. Cóż innego mogę zrobić. Ocieram szybko krople krwi, mówię, że jest moja. Tylko w ten sposób mogę ją zatrzymać.Wreszcie dają mi spokój, odwożą do domu.



Podnoszę się z płaczem, przerażona, wyrwana z tego okropnego snu. Przecieram twarz rękawem od piżamy i opadam z powrotem na poduszkę. Znowu to samo. Metro, cicha melodia, niezrozumiałe słowa, znów uczucie przebywania pod wodą. Nikłe światło, niebieski ocean jego oczu, panika.. koniec. Gdy zamykam oczy, wszystko powraca. Gdy je otwieram, zazwyczaj płaczę. Nagle przypominam sobie o gitarze, która wciąż spoczywa pod moim łóżkiem. Boję się, zwyczajnie boję się jej dotknąć, ale robię to. Opieram ją o swoje kolana, przyglądam się, centymetr po centymetrze. Znajduję malutki, lekko zamazany napis 'Niall'. Dzwonię na policję, opowiadam o zdarzeniu, podaję imię, które prawdopodobnie należało do niebieskookiego chłopca. Po wielu prośbach udaje mi się usłyszeć, to czego tak bardzo teraz potrzebowałam. W biegu się ubieram, nie dbam o to jak wyglądam. Nie wychodziłam w łóżka od kilku dni, ale nie to zaprząta mi teraz głowę. Mama coś do mnie krzyczy, nie zwracam na to uwagi. Pewnie zastanawia ją dlaczego nagle, po tygodniu wyrwanym z życia, wybiegam gdzieś na ulice Londynu, w górze od piżamy, pomiętych spodniach, szaliku zawieszonym byle jak na szyi, krzycząc 'Po prostu muszę!'. Ah tak, trzymając w rękach gitarę, której przecież nie mam. Wsiadam w autobus. Chociaż ich nienawidzę, nie wyobrażam sobie 'powrotu do podziemi'. Nie, jeszcze nie teraz. Docieram na miejsce, rozglądam się wokoło, szukam wyrytego w kamiennej płycie imienia. Niczego nie znajduję.. Przysiadam na ławeczce, wciąż trzymając w rękach gitarę. Czuję, że jest mi zimno w stopy. Spoglądam na zabłocone buty, które okazują się być kapciami. Fantastycznie. Przenoszę wzrok na niebo, zawsze lubiłam oglądać chmury.



*



perspektywa Nialla



Jest tak blisko, a jednak tak daleko. Ma moją gitarę, zastanawia mnie to czy umie a niej grać. Jest tak piękna, jej głos.. Wtedy biło od niej niesamowite ciepło, mimo iż, była przerażona. Ten uśmiech.. Dodawał otuchy, ale widziałem w jej oczach strach, ogromny strach. Podobno z oczu można wyczytać wszystko. Tak, tak właśnie było wtedy. Chciałem się podnieść, złapać jej rękę i biec, po prostu biec. Nie zdążyłem. Teraz jedyne co mam przed sobą to pustka. Przepiękna łąka, niebo, blade słońce, ale wszystko to uwieńczone po prostu pustką. Jestem sam, nie potrafię określić co to czas, moja minuta może okazać się godziną, tak bardzo zatraciłem się w tym wszystkim. Nie wiem gdzie jestem, nie wiem czy do tego właśnie dążyłem. Można powiedzieć, że żałuję. Żałuję, że dotykając teraz jej zaróżowionych od mrozu policzków jedyne co czuję to zimno. Zimno jej zagubionej, mizernej duszy. Nie czuję ciepła jej ciała i wydaje mi się, że ona nie czuje mnie. Mam ochotę krzyczeć, by spojrzała wreszcie przed siebie, ale nie mogę. Charlie nic nie słyszy. Dziwne, nazwałem ją tak.. właściwie nie wiem czemu.



koniec perspektywy Nialla



*



Spoglądam na nagrobek przede mną. Jest to zwykła kamienna płyta, nie ma żadnych kwiatów, zniczy, niczego. Czytam napis, a serce podskakuje mi do gardła. Łza spływa po moim policzku. 'oh Niall' - szepcze i czuję dziwne ciepło na ramieniu. Odwracam się ale nikogo nie dostrzegam.



Chcę nauczyć się tej melodii, tej która tak bardzo rani moje serce, przypomina o tragicznym popołudniu. Ale to właśnie w niej zatopiłam się zapominając o bożym świecie. Tak wspaniała, melancholijna.. Dlaczego nie pamiętam słów? Próbuję grać. Robiłam to może dwa, trzy razy w całym moim życiu. Zrezygnowana przestaję, ocieram łzy, ale jednak... Postanawiam się nie poddawać. Nagle czuję jakby czyjeś dłonie ujmowały moje, wygrywały za nie melodię. Udaje mi się zagrać pierwsze takty i sama nie mogę wyjść ze zdumienia. Jak to jest w ogóle możliwe, co się dzieje? 'czy to ty Niall?' Kładę na nagrobku malutką niezapominajkę, niebieską, jak jego oczy. Kolejna łza, kolejne ukłucie w sercu i znowu ciepło. To uczucie.. na pewno je znacie. Jakby ktoś pocałował was w czubek głowy. Wiem, że może się to wydawać nie do końca normalne, ale czuję, jakby on tu był, wciąż był ze mną. Kładę się na zimnej trawie obok mogiły, patrzę w niebo. Chcę tu zostać, już do końca.



Kolejne kilka dni spędziłam nie wypuszczając z rąk gitary. Codziennie goodwiedzam, wszyscy wokół mówią, że zaczynam świrować, że to wszystko niemożliwe, że całe życie przelatuje mi między palcami. Ale ja ich nie słucham, co oni mogą wiedzieć o miłości, o smutku, oddaniu. Mam swój własny świat, a w nim swojego własnego Nialla, nie potrzebuję niczego więcej. Już niedługo będziemy mogli być razem. Po wieczne czasy.



*



perspektywa Nialla



Nie mogę patrzeć na to co się z nią stało. Czuję jakbym to ja ją zrujnował, odebrał jej życie, mimo że fizycznie wciąż jest tam obecna. To wszystko nie miało się tak potoczyć, to jakbym zabrał ją razem ze sobą, odebrał bliskim, przyjaciołom, odebrał światu tak cudowną osobę, jaką jest Charlie. Nie potrafię tego znieść. Widzę jak z dnia na dzień, traci kontakt z rzeczywistością. Miałem nic nie czuć, miałem przestać cierpieć, wszytko miało odpłynąć, ale to nie prawda. Cierpię jeszcze bardziej, widząc jak się zmieniła, a wszystko przeze mnie. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie potrafię jej pomóc. Śmiało, mogę krzyczeć, ale ona i tak mnie nie usłyszy. Teraz wiem, jak czuła się wtedy, gdy wyciągała do mnie dłoń. Gdy prosiła bym został, a jedyne co otrzymała w zamian to wyrwany z życiorysu miesiąc, rok życia? Nie potrafię tego określić...



koniec perspektywy Nialla



*



Opanowałam do perfekcji całą melodię, ale czuję niedosyt, bez słów to.. to nie jest to samo. Obudziłam się pewnego dnia, czując się jak w stanie zakochania. W tym śnie.. On śpiewał, a ja mogłam wszystko usłyszeć. Wreszcie wynurzam się i słyszę dokładnie każde słowo. Minęło 17 dni.



17 cholernie dłużących się dni, w ciągu których wylałam oceany łez, przeżyłam dziesiątki razy na nowo te okropne chwile, przeleżałam całe godziny obok grobu Nialla, wpatrując się w chmury, wschody i zachody słońca, gwiazdy, szarpiąc struny gitary, ale udało się. Wreszcie nadszedł czas, w którym mogę zrobić to na co tak długo czekałam. Ubrałam to samo co w dniu jego śmierci i pobiegłam wprost na cmentarz. Gnałam ile sił w nogach, by tylko zdążyć, nerwowo spoglądając na zegarek. Pozostawiłam niezapominajkę, pomodliłam się. 'Już niedługo Niall' - pomyślałam. Wsiadłam do kolejki, tak, do tej samej linii, którą wtedy jechałam, tego dnia.



Tłum ludzi, zimne światło, szmer rozmów i odgłos hamującego metra. Nagle wszystko ustaje. Podnoszę się i wysiadam. Pustka. Ani jednej żywej duszy.



Kładę się dokładnie w tym samym miejscu, w którym jeszcze 407 godzin i 55 minut temu leżał on.



*



Zaczynam grać i nucić, robię dokładnie to co ty, ta sama melancholijna melodia. Idzie mi nieco gorzej, mój głos jest zachrypnięty, ale Niall.. To już ostatnie wersy, zaraz wszystko się skończy, a zarazem wszystko rozpocznie...



'All of the sadness I can not,



Living inside of me.



I'm in here, can anybody see me?



Can anybody help?'



Jasne światło.



'Ivy. Nie Charlie.. Ivy'



Ostatnie szarpnięcie struny, ostatni oddech...





*





24480 minut. Tyle właśnie musiała czekać, by ponownie utonąć w jego oczach.

piątek, 4 stycznia 2013

Ktoś: Jaki jest Liam kiedy jest pijany?
Zayn: Kiedy jest pijany to robi się z niego łobuz!
Louis: Zgadzam się...
- LIAM ŁOBUZ?! - NIE WIERZĘ!

Zayn: "Kiedy byłem mały , miałem dwa koty o imionach Lilo i Lolo."
Harry: "Nie za bardzo oryginalne."
Niall: "Harry , Twój chomik nazywał się Chomik."
 


 Niektórzy lubią Zerrie, niektórzy nie.
Niektórzy lubią Elounor, niektórzy nie.
... Niektórzy lubią Lanielle, niektórzy nie.
Niektórzy lubią Larry'ego, niektórzy nie.
Niektórzy lubią... nie, nikt nie lubi Haylor.
#NOH8

Niall: Wiesz gdzie chcę cię pocałować?
Ty: W usta?
Niall: Nie
Ty: W policzek?
Niall: Nie.
Ty: W szyję?
Niall: Nie.
Ty: No więc gdzie?
Nial: W kościele, kiedy przed twoją rodziną powiemy sobie 'Tak'.

. *Niall opowiada ci o swojej dziewczynie, która źle go traktuje i nie darzy go takim uczuciem jak ty. W końcu nie wytrzymujesz, nie zamierzasz więcej kryć się ze swoim uczuciem* Ty: Niall, kocham cię. Niall: KLIK.
 *Boli cię głowa, jesteś wykończona po szkole, treningu tanecznym i jedyne o czym marzysz to błogi sen. Ale Harry ciągle chodzi za tobą, całuje cię i liczy na upojną noc.* Ty: NIE HARRY, DZISIAJ NIE BĘDZIE SEKSU! Harry: KLIK.
. #LARRY *Pewien mężczyzna zauważa jak Louis i Harry potajemnie całują się w tour busie* On: Ale powiedzcie do cholery, jak facet może z facetem?! Harry: Ale.. Ale my nie.. Louis: Chodź kochanie, nikt nie będzie nas obrażał. KLIK.
. *Podpisywanie płyt w Polsce. Nagle Liam obraca się do Niall’a, łapie go za ramiona i mówi* Liam: Ta Polka pokazała mi CYCKI! Niall: Nie gadaj, no i jakie były?! Liam: KLIK.
. *Przyjeżdżasz do Londynu, Niall nie może się doczekać aż cię zobaczy*. Liam: Niaaall, chodź tutaj! Niall: Nie idę, za żadne skarby świata nie ściągniesz mnie z tego łózka. Liam: { T.I } czeka na ciebie na lotnisku. Niall: KLIK.
. Zayn: { T.I. } Którego z nas kochasz najbardziej? Ty: Ciebie! Harry: KLIK. Ty: Żartowałam, oczywiście że ciebie Harold. Harry: KLIK.
. *Schodzisz po upojnej nocy z Niall’em* Harry: Przez Was nie spałem całą noc! Ty: No wiesz, jak się to robi 6 razy w ciągu jednej nocy to nie można być cicho. Harry: ile razy?! KLIK.
Niall: Sześć. Zayn: Okeej. KLIK. Niall: Mówię ci stary, dałem do pieca. KLIK. Zayn: Dałeś dałeś.
\ *Louis poprzedniej nocy z tobą* KLIK. *Tydzień później* Ty: Louis, jestem w ciąży. Louis: Hahaha, niezły żart. KLIK. Ty: Ale ja mówię serio. Louis: KLIK.
. *Chłopaki siedzą w restauracji, czekają na ciebie bo Zayn chce cię im przedstawić* Niall: O cholera jasna, patrzcie jaka piękność tam idzie! KLIK. Zayn: To właśnie { T.I }, moja dziewczyna. KLIK. Louis: Tsaaaa.. KLIK. Ty: Cześć chłopaki, jestem { T.I } Zayn: A nie mówiłem!? KLIK.
:*
Nossa Nossa, Niall poszedł do Nandos'a, Ai se eu te pego Louis kocha Harrego, Delicia, Delicia, Malik z fajką to już tradycja, Sabado na balada, Niall lata i nie spadaaaaa, E passou a menina mais linda, Liam jest słodszy niż Mirinda Nossa Nossa...


Czy Taylor Swift wstydzi się swojego nowego chłopaka? Na to wygląda!

Harry Styles i Taylor Swift nazywani są w ostatnich tygodniach najgorętszą parą show biznesu. Fani One Direction początkowo nie akceptowali tego związku, ale coraz częściej i oni przyznają, że Harry Styles i Taylor Swift rzeczywiście do siebie pasują...

Niestety sama Taylor Swift ma jeszcze co do tego pewne wątpliwości! Nie cho...dzi oczywiście o charakter jej nowego chłopaka, bo autorka hitu "I Knew You Were Trouble" wyznała, że jest z nim bardzo szczęśliwa. Nie bardzo odpowiada jej za to styl Harryego Stylesa.

W sieci pojawiła się nawet plotka, że Taylor Swift postanowiła wynająć mu osobistego stylistę, który zatroszczy się o to, aby Harry Styles zmienił nieco swój dotychczasowy wizerunek!

Sorry znowu mnie ponosi ale to napiszę
Niech ona zmieni swój styl!! Ma ciuchy ze śmietnika i Harrego nikt nie będzie zmieniał gdyby go kochała nie chciałaby w nim nic zmieniać
Przepraszam jeśli mamy tu jakieś osoby które tolerują Haylor ale pragnę walnąć tą Taylor deską w ryj najlepiej z gwoździem :/
 
Co wolisz?
a.Zayn zaprowadza Cię do szkoły
b.Louis odbiera Cię ze szkoły
 
a.Niall odchodzi z zespołu, dla Ciebie
b.Harry odchodzi z zespołu, dla Ciebie
c.zespół się nie rozpada ale ty ich nie poznasz
 
a)Dan w ciązy
b)El w ciązy
 
W klasie.
Nauczyciel: Napiszcie jak przewidujecie swoją najbliższą przyszłość.
*le ty czytasz
Skończę te szkołę, wyjadę do Londynu i zamieszkam z Harry'm Styles'em który zostanie mym mężem.
Klasa: HAHAHAHAHA IDIOTKA !
Nauczyciel: Dobrze, usiądź już.

* 10 lat później*
Spotykasz na ulicy starą koleżankę, której dawno nie widziałaś.
Kol.: I jak tam twoje plany, nadal w Polsce ?
Ty: No bo wiesz...
Nagle ktoś podchodzi do Ciebie i Cię obejmuje.
Koleżanka: Matko święta...
Harry: http://24.media.tumblr.com/tumblr_mcu34vQWXE1rrc8qdo1_500.gif
Ty: Wiesz, One Direction mają koncert...
Harry: Kochanie pożegnaj się z koleżanką, musimy już iść.
Kol.: ... *dead*
via. Stwierdzam infection, bo Harry Styles
 
 Gdzie zabierze Cie na randkę chłopak z 1D?

#Baran : kręgle
#Byk: lody
#Bliźnięta: kino
#Koziorożec: romantyczna kolacja
#Lew: koncert ulubionego zespołu
#Panna: spacer brzegiem morza
#Rak: lodowisko
#Ryby: gorąca czekolada, po długim spacerze, w zimowy wieczór
... #Skorpion: spacer wzdłuż brzegu Tamizy
#Strzelec: zabierze Cie do kraju/miasta, które zawsze chciałaś zwiedzić
#Waga: przedstawi Cie rodzicom, a później, w celu odstresowania, zabierze na imprezę
#Wodnik: przygotuje romantyczną kolację i pożywne śniadanie
 Z którym z chłopców zwiąże Cie los?

#Baran : Harry
#Byk: Zayn
#Bliźnięta: Louis
#Koziorożec: Niall
#Lew: Liam
#Panna: Niall
#Rak:Harry
... #Ryby: Louis
#Skorpion: Zayn
#Strzelec: Liam
#Waga: Niall
#Wodnik: Harry
 
 
Szukam czegoś o 1D a tu nagle wyskakuje Taylor mówi że chce okiełznać tego niegrzecznego Harrego.........wiecie co powiem niech spierdala od niego przez nią jest coraz gorzej niedługo chłopcy się pokłócą i directionerki też!! możecie mnie hejtować ale nienawidze Taylor!!
Danielle- jedni lubią, jedni nie..
Eleanor- jedni lubią, jedni nie...
Perrie- jedni lubią, jedni nie...
Taylor- nikt nie lubi...
Znacie kogoś kto lubi Taylor?!!
bo ja niee!!!!!
 
 

nie moje ale jebłam

1. #1Djako dzieci: Harry: Mamo kup mi mleko! *Mama wraca i podaje mleko. Harry zdejmuje boskerki* Harry: Pij mleko, będziesz wielki!
2. #1Djako uczniowie: *Louis spóźnia się do szkoły* Dyrektor: Dziesięć minut spóźnienia! Louis: Kurwa, ja też!
3. #1Djako nauczyciele: Niall: *otwiera podręcznik* Jebać to, POUCZMY SIĘ O BIEBERZE!

mój pierwszy imagin o Zaynie dla Stasia

Co to ma znaczyć! – wściekły Zayn wszedł do kuchni rzucając gazetą o stół.
- Ciszej się nie da? – zamknęłam oczy i podparłam łokciami o blat. Jak zawsze po imprezie bolała mnie głowa.
- Ile razy mówiłem ci, abyś nie chodziła na imprezy kiedy mnie nie ma! Wszyscy wiemy że nie umiesz postawić sobie granicy co do alkoholu.
- Czekałam na ciebie, ale najwyraźniej byłeś zbyt zajęty. – z trudem spojrz...ałam na jego zdenerwowaną twarz.
- Zeszło nam się z chłopakami w wytwórni. Nie musiałaś iść od razu chlać. – wycedził przez zęby stając przy drugim końcu stołu. – Powiedz mi, w czym tkwi problem? – zapytał trochę spokojniejszym głosem.
- Ty jesteś moim problemem, Zayn. – odparłam i poszłam do naszej sypialni zamykając ją na klucz.

- Kochanie, otwórz. Nie powinienem się tak unosić. Przepraszam. – od dwóch godzin siedział oparty o drzwi. – Porozmawiajmy spokojnie.
Gdy otworzyłam od razu zerwał się na równe nogi, ocierając łzy.
- Wybierasz się gdzieś? – spojrzał zdziwiony plecak zawieszony na moim ramieniu.
- Tak, pomieszkam kilka dni u koleżanki. Myślę, że dobrze nam to zrobi. Może uda ci się zapomnieć o twojej dziewczynie alkoholiczce. – przecisnęłam się obok niego, zbiegając po schodach.
- To nie tak! Zostań w domu, wszystko się ułoży.
- Zayn, nic się nie zmieni. Twoi fani mnie nienawidzą, rodzina nie toleruje. W końcu i ty będziesz miał mnie dość. – założyłam buty i już naciskałam klamkę, gdy chłopak przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
- Jesteś całym moim życiem, rozumiesz? – dotknęłam jego mokrego od łez policzka.
- Żegnaj Zayn. – odwróciłam się i wyszłam z tego mieszkania, zostawiając go samego.

co mam o tym myśleć

Londyn '09
21 lipca
Mieli 16 lat, okres dojrzewania dawał im się ostro we znaki. Pierwsza impreza u znajomych, pierwszy alkohol w ustach. Muzyka grała w najlepsze, wszyscy świetnie się bawili. Jego wzrok spoczął na uśmiechniętej blondynce lekko bujaj...ącej się na huśtawce. Spojrzała na niego z uśmiechem. Musiał przyznać, spodobała mu się. Niepewnie podszedł bliżej. Zaproponowała aby usiadł obok. Rozmawiali, żartowali, po prostu cieszyli się nawzajem swoim towarzystwem. W pewnym momencie położyła głowę na jego ramieniu. Zaczął jej cichutko śpiewać swoją ulubioną piosenkę. Kolejny raz na jej twarzy zawitał uśmiech. W ich organizmie była całkiem spora ilość alkoholu. Przysunął swoją twarz bliżej i delikatnie musnął jej pachnące piwem usta. Tego dnia przeżyli swoje pierwsze pocałunki, nie wiedząc że tak szybko z powrotem się nie zobaczą.

Londyn '10
21 lipca
W sklepie panował niesamowity tłok. Dziewczyna usiłowała dostać się do działu ze słodyczami po swoją ulubioną czekoladę. Pogrążona w muzyce płynącej ze słuchawek wyciągnęła dłoń po opakowanie, gdy natrafiła na cudzą rękę. Spojrzała się, a jej wzrok zauważył bruneta uśmiechającego się do niej. - Przepraszam najmocniej. - zarumieniła się. Jego twarz wydawała jej się znajoma, niestety za nic nie mogła przypomnieć sobie skąd zna chłopaka. - Wiesz, że to ostatnia tabliczka. - pomachał przed nią czekoladą z malinowym nadzieniem. - Owszem, dlatego chciałabym ją kupić. - usiłowała zachować powagę, lecz w głębi miała ochotę się roześmiać. – No nie wiem. Co powiesz na kompromis? – zapytał. – Jaki kompromis? – spojrzała na niego podejrzliwie. – Dostaniesz czekoladę, jeżeli pójdziesz ze mną na spacer. – uśmiechnął się zadziornie, poprawiając loki opadające na czoło. Na twarzy dziewczyny pojawiły się dwa rumieńce. Zgodziła się, i już za chwilę spacerowali jedną z londyńskich alejek, jedząc czekoladę. Jego twarz wciąż usiłowała rozbudzić w niej stare, zapomniane wspomnienia. Usiedli na ławce, oddając się rozmowie. Widział u niej te iskierki w oczach, kiedy prawił komplementy na temat jej wyglądu. On także miał wrażenie, że dana dziewczyna nie jest mu obca. W opakowaniu pozostał jeden kawałek czekolady. Spojrzeli na siebie po czym zaczęli wyrywać go sobie z rąk. Wygrała, śmiejąc się zwycięsko. Zrobił smutną minę, na co ona włożyła sobie połowę kawałka do ust i przybliżyła się. Szczęśliwy ugryzł swoją część, czując malinowy posmak pomieszany z czekoladą oraz błyszczykiem na ustach dziewczyny. Przysunął swoje usta bliżej i pogłębił pocałunek, łapiąc jej policzki. Kiedy odsunęli się od siebie, oboje ciężko oddychali. – Może pójdziemy do mnie? – zaproponował, patrząc w jej oczy. Wstał i wyciągnął swoją dłoń, którą mocno chwyciła. Jakby bojąc się, że za chwilę zniknie, nie wiedząc że stanie się to już następnego dnia.

Londyn ‘11
21 lipca
W tym dniu całe miasto oblała fala ciepłego, tak bardzo pożądanego przez ludzi słońca. Młodzież spędzała ten czas na korzystaniu z promieni w celu dobrej zabawy. Ona postanowiła zrobić podobnie. Wyszła właśnie z kawiarni popijając swoją ulubioną kawę. Ściągając okulary z oczu zaczęła się przyglądać parze stojącej przy moście. Dziewczyna była oparta o kamienną ścianę, jej usta obdarowywał pocałunkami brunet o brązowych lokach. Za chwilę usłyszała ten charakterystyczny śmiech. Była pewna, że to on. –No proszę bardzo, kogo to moje oczy widzą. Harry Styles we własnej osobie. – podeszła bliżej, upijając łyk gorącego wciąż napoju. Oderwał się od niej, by spojrzeć na mówiącą do niego blondynkę. Jego policzki przyozdobiły dwa dołeczki łącznie z tym chytrym uśmieszkiem. – Julia, tyle czasu. – tym razem oparł się o ścianę ilustrując ją wzrokiem. Biała zwiewna sukienka przed kolano dobrze współgrała z czarnymi butami oraz kapeluszem na głowie. – Dokładnie to 365 dni. – uśmiechnęła się z zamiarem odejścia. – Dokąd to się wybierasz. – nie potrzebna była minuta by pojawił się przy jej boku. Zbliżyła się do niego, czując tylko jego szybki oddech na swojej twarzy. – Zdecydowanie jak najdalej od ciebie. – powiedziała cicho, spoglądając z pogardą. – Jak widać los chce zupełnie inaczej. Za godzinę pod London Eye. Będę czekać, Julia. – tym razem to on odszedł, chwytając w pasie swoją poprzednią towarzyszkę. Wpatrywała się w ich idące postacie i nie wiedzieć czemu, na jej twarzy pojawiły się gorące jak dzisiejsza temperatura łzy.
Nie mogła wysiedzieć w swoim mieszkaniu, tym razem nie z powodu upału. Postanowiła że pojawi się na miejscu pół godziny wcześniej. Była prawie u celu, gdy ktoś zasłonił jej oczy i pocałował w szyję. Kiedy chciała krzyknąć, drugą ręką zasłonił także jej usta. Zdenerwowana kopnęła osobę stojącą za nią w nogę. Wypuścił ją ze swoich objęć i syknął z bólu. Z triumfem odwróciła się, widząc siedzącego na chodniku Harrego rozmasowującego nogę. – Czyżby nasz duży chłopczyk zrobił sobie kuku? – szyderczo się zaśmiała, wyciągając ku niemu swoją szczupłą dłoń. Chwycił ją niepewnie. – Uwielbiam twoje ręce, są wspaniałe. – teraz trzymał je obie, przyglądając im się. – Przestań, idziemy gdzieś? – wyrwała swoje dłonie, chowając je w kieszenie jasnej dżinsowej kurtki. Wziął ją pod ramie i ruszyli przed siebie. – Ta ławka. – szepnęła uśmiechając się lekko. – Tęskniłem za tobą. – teraz stanął za nią, muskając palcami jej nagi kark. – Przestań, ty wielki kobieciarz zatęskniłeś za byle jaką dziewczyną. – Nie jesteś byle jaka, jesteś wyjątkowa. Wręcz idealna. – mówił nie przerywając czynności. – Przeleciałeś połowę płci żeńskiej tego miasta. Nie miałeś czasu by tęsknić. Nie popełnię tego samego błędu po raz kolejny. – odwróciła się, i spoglądając na niego zasiadła na ławce.- Chcę się zmienić. Dla ciebie.– odparł, klękając przed nią. – Jesteś żałosny, dokładnie tak jak rok temu. Nie zapominaj, że to ja byłam tą pierwszą. To ze mną spędziłeś pierwszą noc. 364 dni temu. – na same wspomnienie o tym, jej ciało przeszły dreszcze. – To była najpiękniejsza noc w moim życiu. - strąciła jego dłoń ze swojego kolana. – Nie będę taka naiwna po raz kolejny. – wstała i odeszła starając się pohamować łzy. – Pamiętasz, dokładnie dwa lata temu. Impreza, alkohol, huśtawka. Tam poznałem dziewczynę którą pierwszy raz pocałowałem. – zatrzymała się w miejscu. – Jesteś odrażający, przez ostatnie lata nie było dnia abym o tobie nie myślała. Miałeś dokładnie 365 dni aby to naprawić. Wolałeś pieprzyć się z tymi laskami. Jesteś zerem. – odbiegła od niego, pozwalając łzom swobodnie spływać. – Julia! – krzyczał, lecz jedyne co usłyszał to własne echo, oraz wielki huk.

Londyn ‘12
21 lipca
Nie miał pojęcia która godzina, jaki dziś dzień tygodnia. Jednak wie że właśnie dziś wypada ten dzień. 21 lipca. Sam nie dopuszcza do siebie myśli że minął kolejny rok spędzony bez niej. Wiatr rozwiewa jego loki dając obraz zapłakanej twarzy nastolatka. Rok ‘09 pierwszy pocałunek, rok ’10 pierwszy raz, rok ’11 pierwsza śmierć bliskiej mu osoby. Oraz rok ’12 pierwsza rocznica. Można powiedzieć, że znali się zaledwie 3 dni. Jednak on wiedział, że stracił osobę swojego życia

wtorek, 1 stycznia 2013

krótkie

Krótkie :D



Z-Patrz [T.I] się na ciebie patrzy
H - http://data.whicdn.com/images/35041160/tumblr_m8tj8poBK51ru7lino1_500_large.gif


Lou- Harry ! [T.I] idzie ! idź ją zaproś na randkę!.
Harry podchodzi do cb i zaptrasza cię. oczywiście zgadzasz się , Harry podchodzi do louisa .
Lou- i co?
H-http://data.whicdn.com/images/34983444/tumblr_m8sybb4LpD1rqem97_large.gif

Ty- Masz ochote na nutelle ?
H- http://data.whicdn.com/images/34813948/tumblr_m8kip8JMO51r8qnfm_large.gif

Harry super romantyczny

Siedząc spokojnie w salonie usłyszałam kroki. Pewnie szanowny Harry Styles nareszcie zawitał do domu. Jestem z nim już od półtora roku a on zachowuje się jak przyjaciel.Chciałam wstać i zobaczyć czy to na pewno on ale nie chciało mi się podnosić swojego seksownego tyłeczka z kanapy.Była za wygodna i bardzo dobrze mi na niej było.
-Harry to ty ?!- rzuciłam przełączając kanał.
-Tak kochanie ja.A myślałaś,że kto porywacz ?
-Ta....w kuchni masz obiad..
-Kochanie nie zjesz ze mną ?
-Jadłam już Harry..- westchnęłam i starłam łzy z policzków.
-Słoneczko co się dzieje.Dlaczego płaczesz?
-Nic... Harry.. Nic.
-Wiem,że coś się dzieje powiedz mi.
-Zauważyłeś, że już nie jest tak samo jak kiedyś ?
-Ale o co ci chodzi ?
-Zachowujemy się jak przyjaciele a nie jak para...- wstałam i podeszłam bliżej niego.
-Dlaczego tak sądzisz.?
-Spójrz na nas... proszę... nic nie jest tak jak kiedyś.. Harry. To koniec.
-Ale jak to (T.I) nie mów tak.Proszę cię,nie odchodź
-Ja tak nie mogę..Lepiej będzie ci beze mnie. - chwyciłam wcześniej naszykowaną walizkę i pocałowałam go po raz ostatni. Last first kiss..
-Nie (T.I).Co ty robisz?Zostań!Moje,życie bez ciebie nie ma sensu.Proszę cię zostań i nie opuszczaj mnie.
-Przykro mi.- pogładziłam go po policzku i wyszłam. Tak po prostu.
Wiedziałam,że zrobiłam wielką krzywdę jemu ale ja dalej tak nie mogłam żyć.To nie było już to samo uczucie co wcześniej.Nie umiałam tak dalej z tym żyć.
Nie potrafiłam patrzeć jak co wieczór idzie do klubu się zabawić a potem wraca z tekstem kochanie, słoneczko.
to bolało bardzo mocno.Każdego wieczora próbowałam to w sobie chować ale już dzisiaj nie wytrzymałam tego.Za dużo przeżyć i wszystkiego.Może jak zmądrzeje to do niego wrócę ale coś bardzo wątpię w to co mówię.
Nowe mieszkanie kupiłam już tydzień temu. Było na drugim końcu Londynu. Nikt o nim nie wiedział. Oprócz mojej przyjaciółki.
Nie powiedziałam także reszcie One Direction gdzie mieszkam bo za pewne wygadaliby się Harry'emu i nachodziłby mnie a ja chcę teraz spokoju i ciszy.Chcę odpocząć od tego wszystkiego.Kocham go mocno i będzie mi trudno zapomnieć o nim ale muszę jakoś sobie z tym poradzić.
Weszłam na odpowiedni peron i rozejrzałam się dookoła. Nadjeżdżał mój pociąg. Weszłam do niego zalana łzami. Przystanęłam przy szybie.
-Do widzenia Harry....- moje ostatnie słowa w tym mieście.
Siedziałam zapłakana a mój tusz za pewne już się rozmazał i zostały tylko czarne smugi po nim.Ludzie patrzyli się na mnie jak na jakiegoś dziwaka ale co poradzić skoro miłość a do tego zraniona miłość tak boli.Nikt nie pomoże mi z tym muszę sama sobie z tym poradzić.
Po jakiejś godzinie dotarłam na miejsce. Uśmiechnęłam się krzywo widząc nowe miasto. Moje mieszkanie mieściło się w samym środku czyli tuż przy tym peronie. Pociągnęłam walizkę do odpowiedniego budynku. Wchodząc do przestronnego holu przywitały mnie współczujące spojrzenia ludzi znajdujących się na korytarzu. Odebrałam klucze i skierowałam się do swojego pokoju.
Otworzyłam drzwi i ukazało mi się miłe i przytulne pomieszczenie.W holu była komoda i półka na buty dalej na lewo była kuchnia a na prawo salon.W głębi była łazienka i mój pokój.Będzie mi teraz ciężko i pusto tak samemu zasypiać i wstawać.
Zawsze to Harry budził mnie zapachem kawy i pocałunkiem w czoło. Na samo wspomnienie bo moich policzkach popłynęły kolejne dzisiaj łzy.
Muszę wziąć się w garść i zapomnieć o nim.Nie mogę ciągle rozpamiętywać tego co było bo nadal będę o nim pamiętać i moje serce nadal będzie zranione
Wzięłam głęboki oddech i wtargnęłam do mojej nowej sypialni. Położyłam walizkę na łóżku i zaczęłam wypakowywać rzeczy. Sięgnęłam też do torebki gdzie znajdywał się mój telefon. 15 nieodebranych połączeń- Harry ; *. Westchnęłam i położyłam telefon obok wsłuchując się w melodię nowego dzwonka
Gdy moje ubrania znalazły się w szafie a walizka była na swoim miejscu postanowiłam iść wziąć prysznic albo kąpiel.Wzięłam swoją piżamę i czystą bieliznę.Skierowałam się do łazienki.
Rozebrałam się i spojrzałam w lustro. Spuchnięta twarz, czarne od tuszu policzki, czerwone oczy. Cóż za odmienność kolorów. Z kosmetyczki wyciągnęłam mleczko do zmywania makijażu. Delikatnie przejechałam po skórze.
Już po paru razach zetknięcia wacika ze skórą przybrała ona normalny kolor.Weszłam do wanny pełnej ciepłej wody.Usiadłam i dopiero poczułam jak czuję się zmęczona i wszystko mnie boli.Leżałam tak przez kilka chwil aż mój telefon zadzwonił.
Kolejny raz... Przeszły mnie dreszcze. Gdy skończył dzwonić postanowiłam przesłuchać pocztę głosową.Jak dobrze, że zawsze biorę telefon.. nawet do łazienki. Po wybraniu odpowiedniej opcji rozbrzmiał nagrany głos Harolda.
,,(T.I) kochanie,słoneczko gdzie jesteś.Martwię się o ciebie.Dlaczego mnie opuściłaś.Proszę cię wróć do mnie.Bez ciebie moje życie nie ma sensu.Proszę cię.(T.I) wróć '',Mówił cały zapłakany.Nie wiedziałam co mam już o tym myśleć.Byłam w kropce a w głowie miałam mętlik.
Wyłączyłam telefon, wyszłam z wanny i założyłam moją ulubioną koszulkę Harry'ego. Porwałam ją.. bez jego wiedzy. Musiałam mieć coś aby zabijało mnie od środka. Niszczyło mnie miłością. Wyszłam z łazienki zabierając telefon i położyłam się na łóżko.
Znowu po moich policzkach zaczęły płynąć gorzkie i słone łzy.
Wdychałam zapach Harry'ego znajdujący się na jego koszulce. Niszczył mnie od środka. Tego mi było trzeba
Po chwili zamknęłam oczy i zasnęłam..
Śniło mi się,że biegnę przez jakiś las.Coś albo ktoś gonił mnie.Potem przeniosłam się na jakiś most którym nikt już nie jeździł.Zobaczyłam jakąś osobę która stoi na krawędzi mostu.Przyjrzałam się dokładniej tej osobie i zobaczyłam,że jest to Harry.Podbiegłam do nie go i krzyczałam aby nic nie robił ale nie posłuchał mnie.Skoczył .A ja obudziłam się zalana potem
Bez wahania wstałam po telefon i wystukałam na klawiaturze zdanie.
,,Proszę nie rób sobie niczego.. Wrócę kiedyś. Obiecuję. Tylko funkcjonuj normalnie''
I nacisnęłam przycisk wyślij.Nie wiem czemu to zrobiłam ale poczułam się w jakimś sensie lepiej.
Tym razem z lekka spokojna położyłam się na łóżku. Ponownie zasnęłam
Tym razem nie śniło mi się nic.Otworzyłam oczy,spojrzałam na wyświetlacz swojego telefonu ale nic tam nie było.Żadnej wiadomości ani nic.Spojrzałam w stronę okna.Świeciło słońce i ptaszki śpiewały ale mi jakoś za bardzo nie chciało się wstawać wolałam poleżeć w łóżku przez cały dzień.
Niestety... potrzeba kofeiny zwiększyła się. Wstałam zaspana jeszcze i podreptałam do kuchni. Jak dobrze, że tydzień wcześniej zrobiłam zakupy. Nasypałam do szklanki 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej, z lodówki wyjęłam mleko. Zaczęłam gotować wodę. Po kilku minutach wrzątek wlałam do szklanki dodając przy tym mleka. Odstawiłam czajnik. Wzięłam łyka zrobionej przed chwilą kawy i skrzywiłam się lekko. Harry robił lepszą.. Z pianką. Ale jego nie ma. Przeze mnie. Z kubkiem skierowałam się do laptopa. Weszłam na najgłupszy istniejący portal na świecie gwiazunie.pl eehhh... otworzyłam pierwszą możliwą 'nowinę' o chłopakach.
To co tam zobaczyłam.....nie chciało mi się w to wierzyć. ,,Harry Styles idol nastolatek został rzucony przez (T.I).'' Zdenerwowana zamknęłam stronę. Wstałam i chwyciłam komórkę. Jedna nowa wiadomość....
...od Louis'a.Zdziwiłam się trochę,że to od niego. ,,(T.I) gdzie ty się podziewasz.?!Każdy martwi się o ciebie a o Harry'm już lepiej nie wspominać.Siedzi całymi dniami w swoim pokoju,nikogo tam nie wpuszcza,nic nie je a jego jedynym pocieszeniem jest wódka.Tak wódka.Wysyła nas tylko po to aby mu kupić alkohol.Wróć do nas.Proszę bo on się nam wykończy tutaj.''
Zdenerwowana weszłam w spis kontaktów. Harry ; *. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i po 3 sygnałach zrozpaczona krzyknęłam do telefonu.
-Słuchaj Harry. Weź się w garść. Mi też jest ciężko. Proszę zrób to dla mnie.
Usłyszałam jakiś bełkot i nic więcej.Jednak się z nim nie dogadam w taki sposób.
Zdenerwowana rozłączyłaś się i położyłam się na łóżku chowając twarz w dłoniach.
Nerwowo myślałam nad tym co mam zrobić.Postanowiłam spakować wszystkie swoje rzeczy i polecieć z powrotem do chłopaków.Nie mogłam ich tak zostawić bo przecież to jest wyłącznie tylko moja wina.
,,Będę za 2 godziny''- napisałam sms'a do Louis'a. Szybko wskoczyłam przed szafę i otworzyłam ja wrzucając wszystkie swoje ciuchy
Pół godziny potem znajdowałam się już na peronie. Kupiłam bilet i wsiadłam do pociągu.
Siedziałam jak na szpilkach.Chciałabym być już w Londynie.Musiałam jakoś się ogarnąć i spokojnie czekać aż pociąg dojedzie na miejsce.Gdy będąc już na miejscu wzięłam walizkę,wysiadłam z pociągu i zamówiłam taksówkę.Po 10 min przyjechała taksówka którą zamówiłam wcześniej.Powiedziałam kierowcy gdzie ma jechać.Po 20 min byliśmy na miejscu.Podziękowałam i zapłaciłam kierowcy.Wzięłam swoje walizki i skierowałam się do drzwi.
Weszłam szybko do mojego i Harolda domu. Wbiegłam do naszej sypialni i zobaczyłam go siedzącego do drzwi i gapiącego się na okno.
-Louis jeśli to ty to proszę wyjdź. Nie mam ochoty słuchać kazań. I tak jestem trzeźwy. -wysyczał nawet nie
Podeszłam do niego i nic nie mówiąc przytuliłam się.Z moich oczu poleciały łzy.Zaczęłam płakać jak dziecko.Najpierw Harry nie oddał uścisku ale po jakimś czasie przytulił mnie.
-To naprawdę ty czy nie żyję i jestem w niebie ?- powiedział tuląc się w moje włosy. Od zawsze je lubił.
-To na prawdę ja.Jestem tutaj ciałem i duszą.
-Ale.. przecież. Wyjechałaś.
-Ale gdy usłyszałam od Lou co się dzieje postanowiłam przyjechać.Martwiłam sie.
-Boże.. Prosze wybacz mi. Bądź ze mną. Na zawsze. Wyjdź za mnie. Cokolwiek. Tylko zostań tu..- rozpłakał się i wtulił w moją koszulkę
-Harry,spokojnie.Już nigdzie nie wyjeżdżam.Wiem,że popełniłam wielki błąd.Nie zostawię ciebie ani nikogo więcej.Jesteś moim skarbem.
Nasze usta złączyły się w namiętnym i pełnym pasji pocałunku. Tak bardzo mi go brakowało. Ten pocałunek znaczył więcej niż kiedykolwiek. Złączył nas i nasze dusze w jedność. Już na zawsze.

Harry -na podstawie filmu "Jeden Dzień "

Jesteś na studiach . Zaczęłaś je w Londynie , twoim mieście marzeń . Byłaś typowym marzycielem . Nosiłaś duże okulary i uwielbiałaś długie spódnice , przez nie raz byłaś wyśmiewana ale to ci nie przeszkadzało , ważne były twoje marzenia . Byłaś świetnym muzykiem , a dokładniej świetnie śpiewałaś . Twoim marzeniem było zostać spełnioną piosenkarką jak i Kobietą . Pomimo wszystkich stereotypów , uwielbiałaś studia chociaż zbyt dobrych ocen nie miałaś . Byłaś strasznie zakochana w jednym z chłopaków , mianowicie Harrym Styles'ie . Nikt o tym nie wiedział . On miał wszystkie dziewczyny w szkole a ty ? W Tobie kochał się Fred, rudy chłopak z kręconymi włosami , które sięgały mu do ramion , szarymi oczami i aspiracjami na otworzenie knajpy . Jego , jak i Ciebie nikt nie lubił . Miałaś tylko jedną przyjaciółkę, znałaś ją od dziecka , jednak i ona cię zostawiła i zaczęła przyjaźnić się z tymi lepszymi . na zakończenie roku szkolnego- 15 czerwca 1997- miałaś zamiar się upić i zrobić coś szalonego . Odebrałaś dyplom z rąk dyrektorki i poszłaś z Fredem przed szkołę i zaczęliście rozmawiać . - słuchaj Pattie ... - zaczął Fred - wiesz , że mi się podobasz ... - w tym samym momencie podeszła do was grupka ludzi , w nich twoja miłość , byli już upici i szaleli . - no , no , no .. - spojrzał na Ciebie Harry - widzę , że szalejecie !
Zaśmiał się chamsko i spojrzał na Freda z pogardą .
- tak ... w sumie to .. umm. ehh , coś mówiłeś ? - odpowiedziałaś próbując sie wykręcić .
- znamy się ? - spytał się Ciebie Harry .
- w sumie o tak ... nawet kilka razy . jestem Pattie Morlli , byłeś u mnie na urodzinach i kiedys razem czytaliśmy w bibliotece i jeszcze kiedyś przedstawiałam ci się w kinie ...
- hahah , przepraszam ale , wiesz ..
- tak wiem , wiem , nit mnie nie lubi ty tez nie masz takiego obowiązku.
- mam !nudzi ci się co ?
- taa.. - w tym samym momencie Fred się pożegnał i poszedł .
- jeśli chcesz , możemy razem sie zabawić ? - zapytał Harry i podszedł do Ciebie .
- zależy co masz na mysli - spojrzałaś na niego , był już tak blisko , że głęboko spojrzałaś mu w oczy . On złapał cię za rękę i zaczął mówic na ucho coś .
- zaprowadź mnie od siebie , prowadź . - zakończył i pobiegliście w stronę twojego domu , przez drogę się całowaliście i opowiadaliście o sobie , żeby nie tracić na to później czasu . Doszliście do Ciebie i weszliście do domu . Podeszliście do łóżka , zdjęłaś sukienke on spodnie , gdy zostałas w samej bieliźnie a on w boxerkach , zaczęłaś się wahać /
- czekaj ! idę, zaraz wrócę ...- powiedziałaś .
- gdzie idziesz ?
- eee , umyć zęby , wiesz alkohol itp. - powiedziałaś i poszłaś do łazienki . Spojrzałaś w lustro .
- dasz radę Pattie , dasz ! to nic takiego , że to z nim będziesz miała swój pierwszy raz . uf . - zaczęłaś gadac sama do siebie . Po chwili jednak wyszłaś z niej i zobaczyłaś , że Harry ma już na sobie spodnie . Podeszłaś do niego i usiadłaś na łózku .
- idziesz? - spytałaś smutna .
- taa...nie ! taak , albo .. nie ! ej , Patts ? - zaczął.
-taak , tak . wiem , wiem , nie jestem sexowna i wgl. nie znam się na tym ..
- nie to chciałem powiedzieć .. może po prostu zostańmy przyjaciółmi ? - zdjął spodnie położył się na łóżku i spytal.
- tak.. no pewnie ! nie ma sprawy . - odpowiedziałaś i położyłaś się obok niego . On mocno cię przytulił pocałował w czoło i próbowaliście zasnąć ...
- Harry ?
- hm ?
- spotykajmy się tak co rok 15 czerwca ? żeby nasza przyjaźń przetrwała ?
- dobrze , a teraz śpij aniołku .
Teraz zasnęliście , w nastepne dni się nie spotykaliście , później dopiero jakaś kawa czy coś ..
15 CZERWCA 1994
- Pattie ! - zobaczyłaś przed sobą Harrego .
- Harold ! matko ty maole co tak długo ? ! - zaśmiałas się .
Podbiegłaś do niego i przytuliłaś go .
- strasznie się stęskniłem ! opowiadaj co tam u Ciebie ? - zaczął Harry .
- ee . pracuję w knajpce z meksykańskim żarciem razem z Fredem .. nic ciekawego .. a co u Ciebie ?
- świetnie , poznałem fajnych kumpli , śpiewam w zespole ...
- to pięknie ! - usmiechnęłaś się . Cały czas go kochałaś , jednak on uważał cię za najlepszą przyjaciółkę . Poszliście do jakieś restauracji coś zjeść a później Harry wlazł w tryb pracy i nie widzieliście się długo , często za to do siebie dzwoniliście.
15 CZERWCA 1998
Harry odwiedził cię w miejscu twojej pracy .
- Cały czas tu ? - spytał .
- niestety tak , ciągłe podchody Freda , meksykańskie jedzenie i moje włosy pachnące nachos ... ehh . - usiadłaś na blacie i nalałaś wam wina .
- a u mnie ok .. niedługo nagrywamy pierwszą płytę z chłopakami ... - Harry napił się wina. - jesteś strasznie spięta i przewrażliwiona na wszystko !
- nieee .. no dobra trochę tak ..
- potrzebne ci są wakacje !
- cos ty ! nie stać mnie !
- ale mnie tak ! i jedziesz ze mna do paryża .
- ale...
-żadnych ale , wyjeżdżamy rano więc idź sie pakuj .
PARYŻ W NASTEPNYCH DNIACH

- musimy mieć zasady ! powiedziałaś w hotelu .
- co ? ! jakie zasady ? - spytał Harry .
- ty ! zero chodzenia nago i flirtowania a ja zero pisania piosenek .
- okeej , przeżyje . chodźmy na spacer . - zaproponował , tak też zrobiliście . trochę się upiliście i cos wam strzeliło do głów , że poszliście nad jezioro . Harry rozebrał się do naga i wskoczył w nocy do zimnej wody !
- JUUUUUUUUUUUUUUUUUHUUUU ! wskakuj Patts ! - krzyknął .
- nie ! wyłaź głupku !
- nie ! chodź tu !
- nie !
- no proszę !
-ughhh , no doba - też rozebrałas sie do naga i wkoczyłaś do niego . on przybliżył sie do ciebie .
- wiesz Pattie .. podobasz mi się .
- mhmm ...
- na serio . ale z resztą ! mi każda dziewczyna się podoba ! więc hahah - zaśmiał się i zadrwił z twoich uczuć .. Zabolało cię to lecz po wyjeździe z Paryża już o tym nie myślałaś .
15 CZERWCA 1999
harry jest teraz wielka gwiazdą , tego dnia się z nim nie zobaczyłaś. za to poszłaś na randkę z Fredem gdzie zostaliście parą .
15 CZERWCA 2000
- halo ? kto mów... Harry ? - odebrałaś wieczorem telefon .
- Patts ! słońce moje !
- czego chcesz ! znów się nie pojawiłeś.. to boli .
- oj nie przesadzaj !
- teraz nie wiem ile warta jest dla ciebie nasz przyjaźń ..
- kocham cię przyjaciółeczko !
- idź wytrzeźwiec pa .
16 CZERWCA 2001
Harremu psuje się kariera . Dzwoni do Ciebie z płaczem .
- Pattie .. prosze odbierz ! muszę z kims porozmawiać ! nie z kimś . z Tobą ! kocham cię , przy Tobie wszytko wychodzi mi lepiej ! błagam .
- nie poradzę ci nic , żegnaj .
16 CZERWCA 2002
Zamieszkałaś z Fredem a Harry poznał dziewczynę , która była jedną z dziwek na jednej imprezie , był z nia tylko dla sexu . Wysłałaś mu list z tym , że ciągle go kchasz jako przyjaciela i masz nadzieję , że w końcu tego 15 czerwca się spotkacie . nie odpisał .
16 CZERWCA 2003
Zostajesz nauczycielką muzyki w podstawówce w Londynie . Harry i zespół się rozpadli a on zaprasza cię na kolację .
- wyglądasz oszałamiająco ! -powiedział gdy zobaczył się w obcisłej sukience i butach na korku .
- ty też niczego sobie .
usiedliście do stolika i czekaliście na zamówienie .
- to jesteś teraz nauczycielką ?
- tak .. a ty co robisz ?
- nic wielkiego , wiesz jak mówią .. Ci co ...
- no dokończ .
- ci co coś umieją i nie umieja nauczają ...
Teraz zamotały Tobą emocje . Uważał się za lepszego od innych .
- JESTEŚ OKROPNYM CZLOWIEKIEM HARRS ! OKROPNYM SKURWIELEM BEZ SERCA ! - krzyknęłaś na cała restaurację i wyszłaś z niej Harry pobiegł za tobą.
- przepraszam Patts ! przepraszam !
- odwal sie!
- kocham cię , spieprzyłem całą przyjaźń , wszystko , przepraszam cię .. - podeszłaś do niego i przytuliłaś go szeptając do ucha
- kocham cię Harrs , ale teraz nie lubię ... - odeszłaś .
16 CZERWCA 2004
jesteś narzeczona Freda , tak samo Harry ma narzeczoną Selenę .
16 CZERWCA 2005
Spotykasz Harrego na weselu przyjaciółki .
- Pattie ! - ujarzałaś przed sobą Harrsa .
- Harry ! - odpowiedziałaś i przywitaliście się .
- spadamy stąd ? - spytał .
- chętnie ! - poszliście na dach pomieszczenia , w którym odbywało sie wesele .
- tęskniłem za Toba - powiedział .
- Ja za Toba też ... jak ci się układa z Seleną ?
- świetnie , ona jest w ciązy , więc będę ojcem ...
- ale kochasz ją .. prawda ?
- taa.. prosze przytul mnie ! - powiedział . a ty spojrzałaś na niego i zrobiłas to o co prosił całując go w policzek byliście twarzam bardzo blisko i stykalśicie się ustami .
- lepiej pójdę - powiedziałaś i wyszłaś .
16 CZERWCA 2006
Zrywasz z Fredem ..
- dlaczego ! ? bo Harry ? ! - spytał Fred.
- nie ! bo nie kocham cie ! ciągle siedzisz i nic nie robisz ! żegnam cię !
- a te piosenki ? - Fred wyciągnął zza siebie niebieski notes z twoja twórczością i zaczął cytować - kocham mojego przyjaciela , znając go tak dobrze , on nie zasługuje na moja miłośc a jednak coś mnie od niego ciągnie !
- czytałeś moje prywatne rzeczy ? oddawaj to i wynoś się !- jak powiedziałaś tak zrobił . Harry w tym czasie opiekował się jego córką w tedy gdy Selena zdradzała go z jego kumplem.
16 CZERWCA 2007
nie widzisz się z Harrym pracujesz nadal w szkole a Harry ma własną restaurację dla " gwiazd " sam . rozwiódł się z żona po tym jak dowiedział się , że ona go zdradza .
16 CZERWCA 2008
Natykasz się na Harrego w kwiaciarni .
- kupe lat przyjaciółko - usłyszałaś za sobą znajomy ci głos , odwróciłaś sie i zobaczyłaś Harrsa , automatycznie się do niego przytuliłaś .
- matko ! ale tęskniłam !
- ja też , co tam u Ciebie ?
- super ! Beyonce zaśpiewa piosenkę napisana przeze mnie jak i Alicia Keys . a u Ciebie ?
- restauracja się , kręci jest świetnie !
16 CZERWCA 2009
Zamieszkałaś w Paryżu gdzie poznałam Piera , z którym teraz jesteś . Zaprosiłas do siebie Harrego aby poznał Piera . przyleciał nazajutrz .
- kim on jest ? - spytał .
- pisarzem .
- przystojny chociaż ?
- baaardzo !
- nie dam rady go poznać ..
- czemu ?
- bo cię kocham a on mi Ciebie odbiera .
- przestań .. chodź .
- nie .. żegnaj Patts . - powiedział i poszedł w strone domu by wziąć swoje rzeczy . Ty poszłaś do Piera . Jednak po chwili znów przypomniałas sobie o miłości do Harrego i pobiegłaś za nim .
- HARRY ! CZEKAJ !
- Pattie ?
- błagam cię , nie spieprz nas ! błagam ! - zaczęłaś go namiętnie całować .
- obiecuję !
16 CZERWCA 2010
starasz się z Harrym o dziecko , jednak okazuję się , że jestes bezpłodna , gdy jednak dowiadujesz się , że jesteś w ciązy uważasz to za cud . razem z Harrym znów mieszkacie z Londynie .
16 CZERWCA 2012
Jedziesz rowerem , jesteś w ostatnim miesiącu ciąży . Zostawiasz Harremu wiadomość głosową .
" Kochanie , córcia kpie , kocham cię , oddzwoń bo nie wiem jaki cukier kupić , trzcinowy czy zwykły . pa "
Gdy odłożyłaś telefon do torby wjechałaś w uliczkę wyjeżdżając z niej udeżyła w Ciebie ciężarówka . Zmarłaś na miejscu , ostatnie slowa , ktore wypowiedziałaś brzmiały dziękuję za przyjaźń Harry , przepraszam . Harry nieswiadomy wszystkiego odsłuchuje wiadomośc i śmieje się ,jednak w wiadomość dalej go przeraża , wielki wybuch i te ostatnie słowa , zapomniałaś wyłaczyć połączenia. Harry zemdlał .
16 CZERWCA 2013
Harry idzeie ze swoją córką z poprzedniego małżeństwa pod szkołe w której Cię poznał .
- tutaj poznałeś Pattie tato ? - spytała jego córka.
- tak tutaj - głos mu się załamał .
- czemu akurat dzisiaj mnie tu przyprowadziłeś , i kim ona dla cibeie była ?
- dzisiaj bo , tego dnia pokochałem ja jako najlepszą przyjaciółkę i jako przyszłą narzeczoną , jednak w sercu jest dla mnie całym światem ....
16 CZERWCA 2014
Harry idzie nad twój grób.
- wiesz , adoptowałem dziecko .. dziewczynkę i nazwałem ją Pattie . mam nadzieję , że znajdzie tak smo dobrego przyjaciela i mam nadzieję , że oni będą razem na zawsze , kocham cię Pattie , nadal cię kocham . Dzisiaj nasz dzień głuptasie , ale jakby Bóg mógł niech zwróci mi Ciebie w innej postaci , ale żebyś to była ty , bo kocham cię nad życie ! adoptoałem Pattie aby sam się nie zabić ,bo jak można żyć bez serca , którym dla mnie byłaś ty . jeszcze raz cię kocham , a teraz idę do Pattie , która ogląda teraz nasze zdjęcia , a w sumie to ogląda je jej niania , moja mama a ona patrzy na to jaka byłaś , a dla mnie wciąż jestes piekna , twój na zawsze Harry . kocham cię .